Dołącz do czytelników
Brak wyników

Five o'clock

28 kwietnia 2021

NR 22 (Kwiecień 2021)

Praktyki online – hit czy kit?

10

Pandemia i nałożone na wszystko i wszystkich obostrzenia dość znacznie zmieniły pracę wielu jednostek, w tym szkół. Zmienił się sposób funkcjonowania uczelni, sposób przeprowadzania egzaminów oraz organizowanie nauczycielskich praktyk zawodowych. I to właśnie tym ostatnim chciałabym poświęcić niniejszy artykuł.

Kiedy w styczniu zgłosiła się do mnie koordynatorka praktyk z Uniwersytetu Łódzkiego z zapytaniem czy przyjmę pod swoje skrzydła praktykantów, moją pierwszą reakcją było zdziwienie, tak bardzo utożsamiałam praktyki z modelem stacjonarnym. Po chwili dotarło do mnie, że ja przecież też nie pracuję stacjonarnie, więc dlaczego mam nie podjąć się tego wyzwania i nie podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem?

POLECAMY

Ciebie, Drogi Czytelniku, zapewne zdziwiło to, że to nie studenci szukali miejsc, w których będą mogli odbyć musztrę zanim trafią jako nauczyciele do szkół, ale robiła to za nich uczelnia. Wszystko zależy od tego, czy uczelnia bierze udział w projekcie, który zakłada selekcję opiekunów praktyk i nakłada ten obowiązek na koordynatora z ramienia uczelni czy pozostawia studentom wolną rękę. Z mojej perspektywy opcja pierwsza jest lepsza, gdyż gros studentów załatwia sobie praktyki, na przykład u członków rodziny pracujących w szkole i w rzeczywistości to, co się na nich dzieje bardzo często odbiega od tego, jak powinny owe praktyki wyglądać i jaki powinien być w nich czynny udział studenta.

Przyszli adepci zawodu nauczyciela spotykają się obecnie z opiekunami praktyk i uczniami w wirtualnych salach lekcyjnych, a nie jak do tej pory stacjonarnie. I jak to zwykle bywa, z jednej strony rozlegają się głosy poparcia takowego rozwiązania – wszak życie pokazało nam, że elastyczność jest wskazana i niewykluczone, że nie jest to pierwszy i ostatni moment w historii polskiej edukacji kiedy nauczyciele zmuszeni są porzucić tablicę na rzecz ekranu komputera. Dlaczego więc nie pokazać studentom jak wygląda praca w warunkach zdalnych?

Obecna sytuacja jest doskonałym przyczynkiem do pokazania przyszłym nauczycielom na czym polega nieprzewidywalność naszego zawodu oraz dlaczego jako nauczyciele winniśmy kształcić się i rozwijać swój warsztat przez całe nasze życie! 

Adwersarze idei praktyk online utyskują na to, że studentom odbiera się możliwość przebywania w murach szkoły i oddychania jej atmosferą, bo przecież nie samą nauką szkoła stoi. Według nich studenci nie mają możliwości wchodzenia na żywo w interakcje z uczniami, nie widzą ich twarzy, gestów czy mimiki, a nauczanie zdalne ogranicza zastosowanie pewnych metod czy technik pracy.

Prawda, jak to zwykle bywa, leży gdzieś pośrodku, jednak z całą mocą twierdzę, że wymóg remote learning nie jest dla mnie powodem rezygnowania z organizacji praktyk studenckich! Wręcz przeciwnie! Obecna sytuacja jest doskonałym przyczynkiem do pokazania przyszłym nauczycielom na czym polega nieprzewidywalność naszego zawodu oraz dlaczego jako nauczyciele winniśmy kształcić się i rozwijać swój warsztat przez całe nasze życie! Dlatego ja jestem na tak!

Z mojego doświadczenia wynika, iż dla wielu studentów praktyki to moment, w którym podejmują decyzję czy chcą związać swoje życie ze szkołą czy jednak wolą uciekać gdzie pieprz rośnie. Wiele z pewnością zależy od wsparcia nauczyciela, pod którego czujnym okiem odbywają praktyki, a ten nierzadko nie służy pomocą, natomiast traktuje czas praktyk jako labę, zasłaniając się przekonaniem, że student powinien już coś-niecoś wiedzieć o tym, jak poprowadzić lekcję. Wszak specjalność nauczycielska to obowiązkowy kurs metodyki i dydaktyki nauczania.

I tak, i nie. Pomijając fakt, iż przedmiot ów prowadzony jest bardzo różnie (często przez osoby, które swoje teorie snują w gabinetach naukowych i z praktyką nauczania nie mają wiele, jeśli nie nic wspólnego), to rozmowy na temat nauczania nijak się z mają z pracą na żywym materiale. Jeszcze nie spotkałam studenta filologii angielskiej, czy uczelni państwowej, czy prywatnej, który byłby za pan brat z nauczaniem. Większość z nich wymaga takiej prawdziwej pracy u nauczycielskich podstaw, gdyż bardzo często, znając tylko teorię, wzorują się na swoich nauczycielach, zamiast kreować siebie jako belfra i autorytet dla uczniów według swojej modły.

Poniżej przedstawiam garść porad, które możesz wykorzystać zarówno podczas praktyk wirtualnych, jak i tych stacjonarnych, aby nie wydać się chaotycznym opiekunem, a jednocześnie mieć pewność, że przedstawiłeś najważniejsze aspekty swojego zawodu:

  • zanim wpuścisz studenta do sali lekcyjnej spotkaj się z nim, omów warunki współpracy, formalne wymogi uczelnianych praktyk – zwykle zawarte w umowie między uczelnią a szkołą (zapoznaj się z nią!) oraz wspólne oczekiwania. Do tej pory organizowałam takie spotkanie w szkole, natomiast w tym roku ze względu na pandemię spotkaliśmy się przez platformę Zoom i już teraz wiem, że nawet jeśli kolejne praktyki odbędą się stacjonarnie, to nasze spotkanie przed odbędzie się wirtualnie;
  • uprzedź uczniów, że przez pewien czas zajęcia w ich klasie będzie prowadził student filologii angielskiej. Poproś ich o ciepłe przyjęcie gościa, o pomoc i współpracę. Może zdarzyć się tak, że uczniowie będą po kilku lekcjach jęczeli, że wolą mieć zajęcia z Tobą, tłumacz im, że gość ma prawo popełniać błędy, bo dopiero uczy się jak być nauczycielem i poproś, aby wspierali praktykanta swoim zaangażowaniem w zajęcia. Moi praktykanci na pierwszych zajęciach powiedzieli wprost, że jest to dla nich całkiem nowa sytuacja i domyślają się, że dla uczniów też, więc mają nadzieję na owocną współpracę i wzajemne wspieranie się;
  • ucz szkolnej kultury – w wersji online jest nią, na przykład włączona kamerka, udostępnianie ekranu, umieszczanie materiałów w plikach, dziękowanie za wspólne spotkanie, zwracanie się do uczniów po imieniu, a nie nazwisku itd. To ważne, aby pamiętać o tym, że prowadzenie lekcji z domu nie oznacza rozprężenia obyczajów;
  • zachęć go do obserwowania Twoich lekcji w różnych klasach, poproś, aby robił notatki i dzielił się z Tobą po każdej lekcji swoimi refleksjami oraz pytaniami. Ważne jest to, aby Twój gość poddawał Twoją i swoją pracę stałej „obróbce” myślowej;
  • nie trzymaj się ściśle dzienniczka praktyk – często sam zauważysz, że wskazane jest, aby student poobserwował Twoje zajęcia nieco dłużej niż wymaga tego uczelnia, a czasami student sam zasygnalizuje taką potrzebę. Bądź elastyczny i wspierający, a nie kontrolujący i rozliczający. Ja zamieniłam moim praktykantom godziny zajęć indywidualnych na zajęcia grupowe. Dlaczego? Większość moich uczniów nie wymaga pracy indywidualnej, a Ci, którzy jej wymagają z różnych przyczyn nie będą chcieli pracować sam na sam z osobą, której nie znają – wybiorą bezpieczeństwo nauczyciela wspomagającego albo moje. Dokonałam kalkulacji zysków i strat i uznałam, że korzystniej dla studentów będzie, jeśli zapewnię im warunki do pracy z grupą, gdyż nigdy wcześniej nie mieli okazji pracować z większą grupą uczniów;
  • zadbaj o to, aby prowadzący zajęcia „nie skakał” po klasach, tylko mógł obserwować ciągłość procesu edukacyjnego w całej jego krasie, pracując z dwiema czy trzema klasami. Umożliwisz mu nie tylko budowanie i podtrzymywanie relacji z uczniami, ale także możliwość obserwowania efektów podejmowanych przez niego zabiegów edukacyjnych. To zawsze daje moim studentom ogromną satysfakcję! Nie inaczej było w warunkach zdalnych;
  • podkreślaj ważkość budowania relacji z uczniem, zwłaszcza w warunkach zdalnych. Powiedz w jaki sposób Ty je budujesz i co sprawia Ci łatwość/trudność. Zachęcaj do rozpoczynania lekcji od pytania o samopoczucie, o potrzeby, a kończenia zapytaniem o plany na dzisiejsze popołudnie czy wieczór;
  • zapoznaj studenta z podstawą programową dla danego etapu edukacyjnego, zorganizuj krótki kurs obsługi dziennika elektronicznego, pokaż dokumenty szkolne, takie jak Statut Szkolny (z Wewnątrzszkolnym Systemem Oceniania), Przedmiotowy System Oceniania itd. On naprawdę tego nie zna, bo i skąd? Moi praktykanci często myślą, że wystawiając oceny kieruję się swoimi wewnętrznymi wytycznymi i dziwią się bardzo kiedy pokazuję im konkretne zapisy związane z widełkami ocenowymi. Dużym zaskoczeniem jest także informacja, że realizujemy podstawę programową, a nie podręcznik i że możemy pracować zupełnie bez podręcznika czy zeszytu ćwiczeń;

 

  • naucz studenta jak napisać dobry konspekt (z naciskiem na cele!) i przypomnij mu, że konspekt jest tylko drogowskazem, a nie wyrocznią. Uświadom go, że metody i techniki pracy dobieramy do grupy, a nie odwrotnie i że lekcja wymaga elastyczności, zarówno po stronie nauczyciela, jak i uczniów. Nigdy nie wiemy, co zadzieje się w sali, czy to szkolnej czy wirtualnej i to jest właśnie to, co w pracy pociąga mnie najbardziej! Moim tegorocznym praktykantom zdarzyło się mówienie do uczniów bez włączonego mikrofonu, omawianie zadania bez udostępnienia ekranu, nagłe problemy z siecią, czyli typowe uroki lekcji online. Tłumaczę im, że im szybciej pokażemy uczniom, że jesteśmy ludźmi, a nie robotami...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Horyzonty Anglistyki"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy