Dołącz do czytelników
Brak wyników

Five o'clock , Otwarty dostęp

11 grudnia 2020

NR 20 (Grudzień 2020)

Uniwersalny i łatwy w obsłudze zestaw podróżny. A holiday to remember

166

W związku z ponaddwudziestoletnią już współpracą naszej szkoły w ramach europejskich programów Socrates Comenius (dawniej) lub Erasmus+ (obecnie), nasze liceum jest corocznie odwiedzane przez grupy uczniów i nauczycieli z całej Europy. Ponadto, przyjeżdżają do nas uczniowie w ramach wymian między szkołami, a także po prostu grupy chętnych uczniów lub nawet samych nauczycieli, zainteresowanych naszym systemem edukacji i kulturą. Przekłada się to na kilkanaście lekcji rocznie dla nauczycieli języków obcych, z czego najczęściej odwiedzane są lekcje języka angielskiego.

Na takich lekcjach trzeba być elastycznym, gdyż czasami jest to kilka osób dodatkowo w klasie, a czasami kilkadziesiąt. Należy tych uczniów wciągnąć w zajęcia, uwzględnić ich (i ich nauczycieli w liczbie od jednego do nawet pięciu) podczas rozdawania materiałów dodatkowych, no i zaplanować lekcje, które nie będą akurat powtórkami materiału czy sprawdzianami. Poza tym warto zadbać o odpowiednio dużą salę oraz o to, aby grupy współpracujących w czasie lekcji uczniów były mieszane (cudzoziemcy i Polacy).

Podczas takich lekcji sprawdzają się tematy uniwersalne, lżejsze, niekontrowersyjne. Jednym z moich ulubionych jest projekt o podróżowaniu, który ma tę zaletę, że należy do rodzaju integrated skills, czyli występują w nim, oprócz mówienia, również elementy czytania i słuchania, a także – czasem – pisania. Nacisk położony jest jednak na komunikację, a słuchanie i czytanie jest krótkie i niewymagające (najlepiej sprawdza się poziom B1/B1+).

Swój projekt o wakacjach wykonywałam kilkunastokrotnie, za każdym razem w trochę innej wersji, w zależności od tego, na czym mi w danym momencie najbardziej zależało oraz jakie były potrzeby chwili. Jedynym stałym elementem były „broszurki” reklamowe fikcyjnego biura podróży, których pomysł zapożyczyłam z publikacji „English Sketches”. Każda „broszurka” to kolorowe zdjęcie formatu A4 z czasopisma, wsunięte w przezroczystą koszulkę, z naklejonym jednym z poniższych opisów:

Zdjęcia oczywiście tak zostały dobrane, aby kojarzyły się z prawdziwym biurem podróży, tak więc potrzebna była dżungla, lodowe krajobrazy (najlepiej z niedźwiedziem polarnym) czy piaszczyste wydmy. Udało mi się nawet znaleźć sporą kolorową fotografię platformy wiertniczej.

POLECAMY

Krok po kroku    

W zależności od tego, ile czasu chcemy i jesteśmy w stanie przeznaczyć na temat podróżowania, możemy zaplanować jedną, dwie lub nawet trzy godziny lekcyjne. Opiszę opcję dwugodzinną – były to lekcje pokazowe dla odwiedzających naszą szkołę w ramach wymiany międzyszkolnej uczniów i nauczycieli ze szkoły średniej w Niemczech.
Na początek rozdaliśmy uczestnikom lekcji odbitki ksero z kilkoma zabawnymi, bo w kiepskiej angielszczyźnie, ogłoszeniami gazetowymi, dotyczącymi turystyki. Zadaniem uczniów było zmodyfikowanie ich w taki sposób, by ich treść zyskała klarowność, a angielszczyzna – poprawność. Oto przykład jednej z nich: 

Hand your luggage to us
WE WILL SEND IT IN ALL DIRECTIONS
(from Tokyo forwarding agency)

Przyjemnie było patrzeć jak grupa kilkudziesięciu polskich i niemieckich nastolatków zaśmiewa się do łez, czytając te ogłoszenia. Potem padło pytanie, jakim tematem będziemy się najprawdopodobniej zajmować? Odpowiedź była chóralna: Podróże!

Po wysłuchaniu kilkuminutowego (bardzo zabawnego) nagrania z biura podróży, gdzie para skromnych Anglików stara się wykupić tanio jakieś interesujące egzotyczne wakacje („byle nie Brighton!”), przeszliśmy (w trzyosobowych grupach) do czytania tej rozmowy na role (dramatic reading), jako że sporo było tam ciekawego, związanego z podróżowaniem słownictwa. Lody zostały przełamane – dużo łatwiej się odezwać w obcym języku do nieznajomego cudzoziemca, kiedy mamy do dyspozycji tekst, który odczytujemy. A przy okazji nieoczekiwanie ujawniły się talenty aktorskie.
 


Następnym krokiem było utworzenie kilku niezależnych biur podróży, z których każde miało za zadanie sprzedanie swojej oferty wakacyjnej jak największej liczbie turystów. Biur było tyle, ile broszur – każda agencja dysponowała tylko jedną destynacją (np. Greenland, the Sahara Desert itp.) oraz dwoma pracownikami, których rola polegała na przekonaniu sceptycznych turystów do wybrania na wakacyjny wypoczynek właśnie ich konkretnej, unikalnej oferty.
 


„Turyści” przechodzili od biura do biura, dyskutując z agentami, narzekając na oferowane warunki, targując się (brali tu przykład z nagrania), wreszcie rezygnując lub wybierając jedną konkretną ofertę. Kiedy wszyscy uczniowie, będący turystami, odwiedzili już wszystkie biura podróży i wybrali jedną z oferowanych destynacji, nastąpiła zamiana ról – „turyści” stali się agentami biura podróży i teraz oni próbowali namówić pozostałych, wymagających i grymaśnych „wczasowiczów” na spędzenie tygodnia w londyńskim metrze lub amazońskiej dżungli.
 


Podsumowanie polegało na wybraniu najchętniej odwiedzanego miejsca oraz omówieniu jego wad i zalet. Na końcu mieliśmy jeszcze czas na wysłuchanie piosenki o bezludnej wyspie, przy której można się było rozmarzyć i nie myśleć...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Horyzonty Anglistyki"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy