Dołącz do czytelników
Brak wyników

Five o'clock , Otwarty dostęp

14 lutego 2019

NR 9 (Luty 2019)

Uwaga na „uwagę”, czyli co i jak zapamiętujemy

0 220

Żyjemy w świecie iluzji. Sądzimy, że wystarczy spojrzeć, aby zobaczyć spójny obraz tego, co nas otacza. W szkole słyszeliśmy, co prawda, o istnieniu plamki ślepej oka i może o tym, że kora potyliczna mózgu tak dobrze wypełnia brakującą informację, że nie zdajemy sobie sprawy z posiadania fragmentu siatkówki, który nie reaguje na światło. Niemniej intuicyjnie nie podejrzewamy, że w danym momencie dociera do naszej świadomości zaledwie 1% informacji z pola widzenia, czyli tyle, ile obejmuje paznokieć kciuka wyciągniętej ręki. Świat widzimy przez dziurkę od klucza.

 

Zdolności przerobowe świadomego umysłu zostały oszacowane na poziomie 120 bitów na sekundę, czyli kilkunastu liter tekstu. Oczywiście istnieje nieświadomość i znany jest jej wpływ na nasze codzienne samopoczucie oraz zawodowy sukces. Jeśli jednak jakiś epizod ma stać się elementem naszego przeżycia („Pyszna kawa!”) i budować nasze wspomnienia („Najlepsze espresso piłem w Rzymie”), musi być przedmiotem świadomej uwagi. Jej wąskie pasmo przenoszenia generuje – jak się domyślamy – wiele problemów we współczesnym świecie. 

Pierwszym z brzegu jest poziom komunikacyjnych nieporozumień. Aby zrozumieć jedną osobę, z którą rozmawiamy, musimy dysponować 60-bitowym pasmem przenoszenia. A zatem w najlepszym razie możemy zrozumieć dwie osoby mówiące jednocześnie na przyjęciu, w pracy, przy stole. Przy tak silnych ograniczeniach mechanizmu skupiania uwagi nie dziwi fakt, że większość z nas czuje się przytłoczona nadmiarem detali w najprostszych sytuacjach codziennego dnia. 

W przeciętnym supermarkecie mamy 40 tys. jednostek magazynowych (czyli różnych kodów kreskowych), a do życia potrzebujemy przeciętnie 150. Nasz mózg musi zignorować 39 850 ofert, co wymaga sporych nakładów energii. Przeładowanie mózgu informacją prowadzi do paraliżu decyzyjnego: jesteśmy zaprogramowani do podjęcia pewnej liczby decyzji każdego dnia i po przekroczeniu tej bariery tracimy motywację do działania, niezależnie od tego z jak ważnym wyzwaniem przyjdzie nam się zmierzyć. Sieć decyzyjna mózgu nie wyznacza priorytetów: zmuszeni do podjęcia błahych decyzji (na przykład poprzez działania marketingowe i akcje reklamowe firm) tracimy zdolność dokonywania naprawdę ważnych wyborów, związanych z naszą rodziną czy odczuwanym poziomem szczęścia.

Uwaga jest zatem najcenniejszym poznawczym zasobem człowieka. Jej skąpa ilość wynika z okoliczności, w których ewoluowała. Przodkowie człowieka, prowadzący zbieracko-łowiecki tryb życia, spotykali na swojej życiowej drodze do tysiąca osób, czyli tyle, ile dzisiejszy Nowojorczyk minie na Manhattanie w ciągu pół godziny. A mózgi mieli i mają takie same. 

Nie musimy zresztą cofać się do archaicznych czasów, aby zrozumieć stopniową utratę kontroli nad liczbą informacji atakującą nasz system poznawczy. W 2011 r. przeciętny Amerykanin zetknął się z pięciokrotnie większą liczbą danych niż w roku 1976: odpowiednikiem 175 gazet każdego dnia. W czasie wolnym od pracy każdy mieszkaniec miast przetwarza codziennie 34 gigabajty informacji, czyli 100 tys. słów. Pięć godzin dziennie oglądania telewizji to dodatkowe 20 gigabajtów obrazów audio-wideo.

A nasze komputery mają na twardym dysku liczbę danych zawartych w pół milionie książek. Ludzkość zgromadziła dotychczas ponad 300 eksabajtów informacji (3 z 20 zerami) odpowiedzialnej za ewolucyjny sukces naszego gatunku. Ogrom informacji jest miarą sukcesu Homo sapiens i przekleństwem Kowalskiego.

Umiejętność skupienia uwagi

Najlepszą naukową prezentacją wąskiego pasma świadomej uwagi jest fenomen ślepoty przez nieuwagę (inattentional blindness) wykazany – między innymi – w słynnym eksperymencie Daniela Simonsa i Christophera Chabrisa. Osoby badane pochłonięte liczeniem podań piłki do koszykówki nie dostrzegły osoby przebranej za goryla przebywającej w polu widzenia przez dłuższy czas. Co ciekawe jednak, dyslektycy dostrzegli bez problemu goryla, gdyż szybko przemieszczająca się piłka tworzyła dla nich zamazany obraz. Wniosek z tego taki, że widzimy selektywnie, ale każdy nieco inaczej. Umyka nam wiele, ale nigdy ta sama rzecz. Eksperyment Simonsa-Chabrisa pokazuje, że to, co dotychczas uważane było za klucz do sukcesu – koncentracja na problemie – może być tym, co nas ogranicza. To, co dostrzegamy, pokazuje, jak wiele pomijamy. Eksperyment ten podpowiada jednocześnie, jak funkcjonować w skomplikowanym świecie: przede wszystkim współpracować z ludźmi mającymi inny punkt widzenia. Różnorodność perspektyw jest kluczem do sukcesu. 

Skupiamy uwagę na trzy sposoby – albo dlatego, że chcemy (koncentruję się na pisanym tekście), albo dlatego, że neuronalny system wczesnego ostrzegania informuje mnie o możliwym niebezpieczeństwie (słyszę wybuch za oknem), albo wreszcie dlatego, że mózg w czasie wolnym automatycznie, sam z siebie, koncentruje się na kwestiach ewolucyjnie ważnych: odczytaniu tego, co inni myślą o nas, planowaniu przyszłości i ocenie moralnej działań. Szczególnie ważny jest ten ostatni rodzaj uwagi, warunkowany specjalną siecią neuronalną kory mózgowej, zlokalizowaną w jej części przyśrodkowej. Ta, tak zwana sieć domyślna (default network), włącza się wówczas, gdy patrzymy przez okno pędzącego pociągu, nie mając niczego szczególnego do roboty, lub gdy siedzimy nad brzegiem morza, zapatrzeni w horyzont, lub gdy spotkanie w firmie staje się na tyle nudne i banalne, że myśli zaczynają biec własnym tokiem. Kiedy czytamy książkę i nie rejestrujemy przeczytanej treści lub prowadzimy samochód i nie dostrzegamy mijanych krajobrazów, sieć domyślna mózgu przejmuje zasoby naszej świadomej uwagi i rozwiązuje problemy naprawdę dla nas ważne, dotyczące społecznego wymiaru naszego życia: planowania wieczoru, wczuwania się w stan emocjonalny córki przed sprawdzianem czy przywoływania miłych wspomnień z zakończonego urlopu. 

Tryb kreatywnego rozwiązywania problemów społecznych – napędzany w czasie wolnym siecią domyślną mózgu – pozostaje w ostrej opozycji do wszystkich działań mających na celu rozwiązanie jakiegoś konkretnego problemu technicznego: rozliczenia się z fiskusem, napisania raportu dla szefa czy prowadzenia samochodu w nieznanym mieście. Zadania te wymagają silnej koncentracji uruchamianej przez mózg wykonawczy (executive brain) zajmujący boczne części kory mózgowej. Obydwa rodzaje stanów mózgu – kreatywny i krytyczny – pozostają względem siebie jak yin i yang: kiedy przyśrodkowa sieć domyślna jest aktywna, boczny mózg wykonawczy nie, i na odwrót. 

Nietrudno przypisać funkcje zarządcze mózgowi wykonawczemu, a strategiczne funkcje kreatywne – sieci domyślnej. Aby ta ostatnia działała w mózgu, ta pierwsza musi ulec wyłączeniu. Co zatem robią ludzie, którzy kreatywnie zarabiają duże pieniądze? Zatrudniają osoby, które zawężają ich własny filtr koncentracji na technicznych problemach dnia codziennego. Człowiek dysponujący majątkiem zatrudnia ludzi, którzy działają jak przedłużenie filtru jego uwagi, pozwalając jego mózgowi na włączenie sieci domyślnej i kreatywne rozwiązywanie problemów oderwanych od presji czasowej planu dnia. W efekcie osoby takie żyją chwilą obecną, nie troszcząc się o spinanie planów, dotrzymywanie terminów czy zwykłe płacenie rachunków. Choć brzmi to anegdotycznie, osoby majętne nie wiedzą, ile co w sklepie kosztuje, nie mają pojęcia o serwisowaniu samochodów ani pilnowaniu dat imienin i urodzin swoich znajomych. Ich asystenci robią to za nich, pozwalając ich świadomości cieszyć się teraźniejszością, jak postulują mistrzowie Zen. 

Brak trosk codziennych odbija się na zachowaniu człowieka z dominującą aktywnością kreatywnej sieci domyślnej. Osoba taka, rozmawiając z kimkolwiek, jest naprawdę obecna myślami na rozmowie, utrzymuje kontakt wzrokowy i ma zrelaksowany wygląd. Nie musi się zastanawiać, czy nie byłoby lepiej spotkać się z kimś ważniejszym, gdyż jego asystenci ustalili za niego, że jest to najlepszy sposób spędzenia dzisiejszego dnia. Jego wyraz twarzy można by określić mianem „szczęśliwie zagubionego” w chwili obecnej, cieszącego się ze spotkania będącego mieszanką zaskoczenia i możliwości. Płaci za to, by nie zarządzać własnym życiem, lecz kreować je według własnego uznania. 

Mózg a kontrola zachowań

Napięcie między trybem zadaniowym pracy mózgu a trybem refleksyjnym skutkuje tym, iż nasz umysł sprawia czasami wrażenie, jakby do nas nie należał. Kiedy staramy się skoncentrować nad pracą (sieć wykonawcza mózgu), nasze myśli zaczynają krążyć wokół zupełnie innych tematów (sieć domyślna mózgu). Kiedy próbujemy zasnąć, strumień świadomości recenzuje wydarzenia minionego dnia. W nocy tworzymy obrazy tak fantastyczne, że trudno się do nich przyznać nawet przed samym sobą.

Przyzwyczajeni do szkolnej wykładni myślenia – świadomego, racjonalnego i logicznego siecią wykonawczą – mamy problemy z zaakceptowaniem jego wstydliwych ekscesów i nieobliczalnej natury, generowanych przez sieć domyślną.

Ludzi od samego początku niepokoił brak pełnej kontroli nad tym, co się z nimi dzieje. Aby wytłumaczyć samym sobie aberracje...

Artykuł jest dostępny w całości dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż konto Zaloguj się

Przypisy