Dołącz do czytelników
Brak wyników

Uniqueskills

18 czerwca 2018

NR 5 (Czerwiec 2018)

Wywiad z dr. Jackiem Pyżalskim na temat technologii i specyfiki nauczania w dzisiejszych czasach

0 244

Angliści to grupa nauczycieli, która bardzo mocno stawia w swojej pracy na korzystanie z nowych technologii. Tymczasem wiele mówi się o tym, że uczniom należy ograniczać dostęp do tego typu urządzeń, ponieważ korzystają z nich za dużo. Jak to wygląda w rzeczywistości? Rodzi się pytanie: korzystać czy rezygnować? 
Patrząc na młodych ludzi i funkcjonalność nowych technologii, można się koncentrować na dwóch aspektach, pierwszym jest czas, który młodzi ludzie przeznaczają na korzystanie z technologii – czy długo, czy krótko. Drugim natomiast aspekt celowości, funkcjonalności wykorzystania nowych technologii. Można bowiem korzystać z technologii i długo, i bardzo sensownie, ale można też spędzić relatywnie krótki czas, ale bezsensownie i bez korzyści dla siebie i innych. Myślę, że odpowiedź na pytanie tkwi właśnie w tym aspekcie. Istotne jest zawsze pytanie, co to znaczy, że będziemy korzystać z technologii? Bo jeżeli będziemy wykorzystywać je w celu wspierania kontaktów społecznych, wartościowej komunikacji, motywowania lub twórczości uczniów, to będzie to mądre wykorzystanie technologii. Same technologie nie będą tu w centrum, ale sposób i cel ich wykorzystania. Ważne jest, aby korzystać z technologii, nie koncentrując się wyłącznie na nich. Technologia powinna być tylko narzędziem, a istotniejszą sprawą zawsze jest cel. Podsumowując, jeżeli będziemy skupiać się na celu i metodyce jego realizacji, a technologia będzie tylko narzędziem pracy, to wszystko będzie dobrze. 

Z pewnością kluczem jest racjonalne używanie technologii. Czy faktycznie rozsądne korzystanie z technologii może wspomagać rozwój dziecka? 
Oczywiście, że tak. Jeżeli posługujemy się technologią w stymulowaniu procesów myślowych, dokumentowaniu tego, co oglądamy, i w następstwie uczenia się, przypominania tego łańcucha procesów, wówczas jest to wielka korzyść. Technologie służą wtedy do budowania sytuacji, w której wyraźnie widoczna jest inicjatywa uczącego się oraz proces uczenia się czegoś, co jest właściwie zaplanowane i zrealizowane. Wyraźnie chcę podkreślić, że to nie jest tak, jak niektórzy myślą, że wystarczy sama technologia. Zdecydowanie stawiałbym w centrum kompetencje nauczyciela w tym zakresie. Nie mam na myśli kompetencji jedynie technicznych, ale te wychowawcze i dydaktyczne, które konkretny nauczyciel posiada. Nie wystarczy, że potrafi zmontować film czy ma umiejętności techniczne – ważne jest, aby umiał powiązać możliwości technologii ze sprawami, które są zawsze istotne, takimi jak psychologia rozwojowa czy potrzeby dziecka. To absolutnie wykracza poza wiedzę technologiczną. Nie wystarczy być tylko użytkownikiem mediów. Często słyszę stwierdzenie, że wszystko będzie dobrze, gdy nauczyciele nowego pokolenia będą już masowo uczyli w szkołach – znają przecież technologie informacyjno-komunikacyjne z własnej młodości. Nie zgadzam się z tym, ponieważ można być bardzo aktywnym użytkownikiem nowych mediów prywatnie, a w ogóle nie umieć ich wykorzystywać w kontekście edukacyjnym.

Z drugiej strony mówi się, że częste i długie używanie tabletów, laptopów czy smartfonów wpływa negatywnie na rozwój fizyczny dzieci. Czy to prawda?
Wszystko zależy od tego, jak w praktyce wygląda korzystanie z urządzeń mobilnych. Czy jest to – na przykład – aktywne korzystanie z urządzenia podczas dwugodzinnego biegu, które zapisuje trasę. Wówczas spędzamy trzy godziny online, ale nie siedząc przy grach (choć i tu przy sensownym wykorzystaniu może być sporo korzyści). Wszystko zależy od tego, jak media będą użytkowane. Jeżeli będą stosowane w sposób bezmyślny to oczywiście, że stanowią zagrożenie. Natomiast jeśli będą służyły konstruktywnie, to ryzyko jest mniejsze albo w ogóle go nie ma. Wszystko zależy od sposobu wykorzystania, czyli nie tylko czasu. Należy bowiem rozróżnić aktywne i bierne wykorzystywanie, ponieważ dwugodzinna wędrówka po lesie, gdzie się dokumentuje nowe, zaobserwowane treści, które następnie pogłębiamy o informacje z internetu, jest czymś zupełnie innym niż sytuacja dziecka, które dwie godziny gra na tablecie. To jest wszystko kwestia tego, CO będziemy robić, a nie tylko tego, ILE czasu to zajmie. 

Nie można jednak zapominać, że korzystanie z nowych technologii wiąże się z dużą liczbą zagrożeń. Jak nauczyciele mogą wpływać na uczniów, żeby nie podejmowali ryzykownych zachowań? Czy jest to w ogóle możliwe? 
Jest to możliwe, ale w dużym stopniu zależy od rodzaju tych zachowań, bo – tak naprawdę – na niektóre z nich nauczyciel może bardziej wpływać, a na inne mniej. Jeśli mówimy o cyberbullyingu, czyli tak zwanej cyberprzemocy, jest to zjawisko bardzo powiązane z przemocą tradycyjną, czyli taką „twarzą w twarz”, bez użycia technologii. Istnieje wiele skutecznych rozwiązań dotyczących przeciwdziałania przemocy między uczniami, można na przykład skupić się na budowaniu dobrych relacji w klasie i wzajemnym szacunku uczniów. Niezwykle ważne jest również prowadzenie sensownej edukacji medialnej, która będzie uczyła rzeczywistych kompetencji funkcjonowania online. Wbrew pozorom cyberbullying i tradycyjny bullying mają ze sobą wiele wspólnego, tak więc jest wiele uniwersalnych rozwiązań, które można stosować w obydwu przypadkach. Programy poświęcone samej cyberprzemocy to zawężenie pola rzeczywistych potrzeb.

Jest Pan autorem pierwszej monografii na rynku polskim, która dotyczy agresji elektronicznej, pt. Agresja elektroniczna wśród dzieci i młodzieży. Jakie są metody na to, aby powstrzymać rozwój zjawiska agresji elektronicznej?
Z punktu widzenia osób, które dostarczają różne usługi, mamy do czynienia chociażby z takimi działaniami jak budowanie miejsc online, w których nie można być anonimowym, trzeba działać pod swoim nazwiskiem. Dobrym rozwiązaniem są również miejsca w sieci, gdzie się aktualizuje świadków i jest możliwość oceniania treści przez odbiorców, a wtedy są blokowane lub usuwane materiały agresywne, bo odbiorcy je oznaczają. Istnieje dużo rozwiązań technicznych, społecznych i edukacyjnych – warto zaznaczyć, że nie tylko dzieci i młodzież angażują się w takie działania, ale również dorośli. Ale działania edukacyjne to podstawa – tylko tu znowu o wszystkim zdecyduje ich jakość.

Obecnie w Polsce są szkoły, które całkowicie zakazują używania telefonów komórkowych, a są takie, które starają się ukierunkować ich stosowanie i pokazać, jak korzystać z nich w procesie nauczania. Jak Pan myśli, w jakim kierunku pójdzie polskie szkolnictwo?
Myślę, że pójdzie w tę drugą stronę. Mam taką nadzieję, bo takie restrykcyjne podejście jest bezsensowne. Można by zapytać o to, gdzie w takim razie ci młodzi ludzie mają
się nauczyć odpowiedzialnie i kreatywnie korzystać z mediów, jeżeli jako dorośli radykalnie wyeliminujemy stosowanie technologii w szkole. Uważam, że jest to bardzo skrajne podejście. Po pierwsze – nierealistyczne, nie wierzę, że jest możliwe do pełnego wyegzekwowania. Po drugie – wielu nauczycieli w szkole ma potrzebę pracy w zakresie korzystania z nowych technologii, np. anglista chciałby na lekcji i pokazać sposoby wykorzystania słowników online i przećwiczyć z uczniami korzystanie z nich lub pokazać, który jest najlepszy. W szkole, w której...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Horyzonty Anglistyki"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy