Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

28 października 2021

NR 25 (Październik 2021)

Co doceniamy, gdy oceniamy

0 15

Tytuł mojego artykułu nawiązuje do szkolenia Iwony Rosiak zorganizowanego online w czasie pandemii: „Pokaż mi, że potrafisz! – Ocenianie to nie musi być wyzwanie” (PEARSON). W odpowiedzi na pytanie o cel oceniania uczniów, pojawiła się błyskotliwa odpowiedź: oceniam, bo doceniam. Mnie zaś nasunął się kolejny bon mot: co doceniam, gdy oceniam. Wydaje mi się, że początek roku szkolnego to właściwy moment na spokojną nauczycielską refleksję nad tą istotną kwestią.

Dni jeszcze długie, baterie naładowane wakacyjną beztroską, a five o’clock z mrożoną herbatą na ukwieconym balkonie sprzyja rozmyślaniom i chęci zmiany utartych schematów; tym bardziej, że nieunikniony stres, związany z wynikami konkursów i egzaminów zewnętrznych, jest jeszcze na tyle daleko, by nie ograniczać myślenia o nauczycielskiej i uczniowskiej motywacji.

No właśnie, ocenianie zewnętrzne… To opiera się na filarach bezstronności warunków sprawdzania, dokładności punktowania, rzetelności i trafności metody sprawdzania oraz obiektywizmu (Niemierko, str. 170). W tej sytuacji uczeń nie jest oceniany za codzienną pracę, wysiłek, pokonywanie trudności i własnych słabości, zauważany przez nauczyciela postęp. Ocena nie jest też karą lub nagrodą. Egzaminator ocenia ucznia, nie znając jego historii i doświadczenia. Ewaluuje osiągnięcia zero-jedynkowo w ramach wytyczonych kategorii wymagań ogólnych i szczegółowych: uczeń znajduje, określa, wyraża, stosuje, rozumie, potrafi.

Nie oznacza to bynajmniej, że codzienne ocenianie ucznia to nauczycielskie widzimisię. Jednak podejście do całościowego rozwoju młodego człowieka powinno być w szkole zawsze dobrem nadrzędnym. A odpowiedź o cel oceniania – głównym punktem każdego PZO, przedmiotowych zasad oceniania. Ocenianie wynika rzecz jasna z reguł szkolnej pracy – nauczyciele muszą pracować w oparciu o Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej, a to w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów zakłada stopnie według znanej nam skali 1–6. Pozwolę sobie wkleić odpowiedni paragraf:

§ 7. 1. Począwszy od klasy IV szkoły podstawowej, roczne i końcowe oceny klasyfikacyjne z zajęć edukacyjnych ustala się w stopniach według następującej skali: 1) stopień celujący – 6; 2) stopień bardzo dobry – 5; 3) stopień dobry – 4; 4) stopień dostateczny – 3; 5) stopień dopuszczający – 2; 6) stopień niedostateczny – 1. 2. Pozytywnymi ocenami klasyfikacyjnymi są oceny, o których mowa w ust. 1 pkt 1–5. 3. Negatywną oceną klasyfikacyjną jest ocena, o której mowa w ust. 1 pkt 6.

Statut każdej szkoły zawiera wewnątrzszkolny system oceniania, w oparciu o który nauczyciele w zespołach przedmiotowych tworzą przedmiotowe zasady oceniania. Te zaś określają formy ocenianych aktywności, wagi oraz minimalną liczbę ocen w semestrze z danego przedmiotu.

PZO powinny być zbudowane na szczerej odpowiedzi na pytania o cel oceniania uczniów. Czy moje oceny nagradzają inteligencję i wrodzone talenty młodych ludzi i karzą za ich brak? Czy oceniam, by docenić uczniowski trud, wysiłek, staranie, wskazać obszary do wzmożonej pracy i źródła satysfakcji z osiągniętego już sukcesu? Czy też mój cel jest zgoła odwrotny – oceną chcę pokazać słabość ucznia, jego braki umiejętności, kompetencji, mierny charakter i zdolności? Czy z założenia wyniki odpytywania i testowania uczniów traktuję jako wskaźnik moich metod dydaktycznych i właściwego rozpoznania stylów oraz strategii uczniów, czy też raczej z niejako wątpliwą generacyjną satysfakcją utwierdzam się w lenistwie i ograniczeniach cyfrowego pokolenia? W skrócie – wolę kij czy marchewkę, widzę szklankę do połowy pustą czy pełną?

Na początek kilka słów kluczy, które wy­­bieram do wejścia w temat z pęku pojęć, jakie w dyskusji i literaturze o ocenianiu pojawiają się, a są to: ocenianie jako takie (w tym ocenianie kształtujące), osobowość ucznia, podejście holistyczne i oczywiście cel. Nie będę wgłębiać się w skomplikowane meandry ogólnego modelu kształcenia, diagnostyki edukacyjnej i całej teorii pomiaru dydaktycznego. Dla przypomnienia warto czasem zajrzeć do fachowej w tym obszarze literatury z publikacjami profesora Bolesława Niemierko na pierwszym miejscu. 

Dla porządku zamierzam wyjść od definicji wybranego przeze mnie pojęcia i podeprzeć się na nim w kontekście swojego nauczycielskiego doświadczenia. Zacznę więc od tytułowego oceniania. Ocenić to, jak definiuje Wielki Słownik Języka Polskiego PWN pod redakcją Witolda Doroszewskiego:

POLECAMY

  • wydać opinię o kimś lub o czymś,
  • określić rozmiar lub zakres czegoś,
  • określić wartość materialną czegoś,
  • postawić oceny uczniom w szkole.

Idąc krok dalej, ścieżką wytyczoną przez synonimy, zauważyć można dwojaki wydźwięk tego słowa. Ocenianie może mieć więc znaczenie pozytywne – jest bowiem ewaluacją postępu, zauważaniem i rozpoznaniem lub negatywne – bo to przecież opiniowanie i osądzanie. Zdaniem Bolesława Niemierko „ocena, czyli sąd wartościujący, będzie potraktowana nie tylko jako porównanie wyniku sprawdzania z wymaganiami, lecz także jako osobiste ustosunkowanie się nauczyciela do tego wyniku. Łączyć więc będzie elementy utylitarne (praktyczne posługiwanie się wymaganiami) z emocjonalnymi (uznanie wartości)” (str. 184, zaznaczenia oryginalne). Właśnie ten ambiwalentny sens oceniania jest źródłem problemów, nieporozumień i emocji, czasem prowadzących wręcz do szkolnych fobii. I tak skala ocen (1 6/niedostateczny–celujący), która z założenia powinna być obiektywnym komentarzem wyniku pracy ucznia, staje się tak naprawdę miernikiem aprobaty ze strony nauczyciela, miarą poczucia wartości młodego człowieka i wskaźnikiem dla pozostałych uczniów, wpływającym na postrzeganie pozycji ocenianego w grupie rówieśniczej. Stopnie mogą stać się ważniejsze od samego uczenia oraz wywoływać konflikt w grupie i między uczniami a nauczycielem. 

Tymczasem ocenianie kształtujące uzupełnia ocenę numeryczną przez informację zwrotną wskazującą, co uczeń robi dobrze, a co wymaga jeszcze pracy. W ten sposób nauczyciel może dostosować dalsze nauczanie do potrzeb ucznia, ten zaś zmieniać swój warsztat pracy, aby uczyć się skuteczniej. Jeszcze nie w kontekście oceniania kształtującego, ale niemal prekursorsko, zgrabnie ujął to Albert Einstein: Większość nauczycieli traci czas na to, by dowiedzieć się, czego uczniowie nie wiedzą. Tymczasem prawdziwa sztuka zadawania pytań polega na tym, by odkryć, co uczeń wie lub czego jest w stanie się dowiedzieć. Relacja nauczyciel–uczeń oparta na dialogu, wsparciu, całościowym postrzeganiu dorastającego, rozwijającego się człowieka w szerokim kontekście, nie tylko ucznia w szkolnej ławie, który definiowany jest w ramach wymagań ogólnych i szczegółowych, który „poprawnie posługuje się” zadowalającymi nauczyciela treściami wytyczonymi podstawą programową, jest prawdziwą definicją oceniania kształtującego. 

W kontekście oceniania wiele zależy od osobowości ucznia. „Osobowością nazywamy organizację względnie stałych regulatorów wewnętrznych działalności człowieka. Składają się na nią cechy wrodzone i nabyte, pozostające względem siebie w większej lub mniejszej harmonii i pozwalające przewidzieć zachowanie człowieka w typowych sytuacjach” (Niemierko, str. 93). Znane od czasów Hipokratesa typy choleryka (z temperamentem porywczym i pobudzonym), sangwinika (stabilnego emocjonalnie, otwartego i ruchliwego), flegmatyka (zrównoważonego i powolnego) oraz wycofanego melancholika będą różnie reagować na otrzymane stopnie. Ogólnie rzecz biorąc, można założyć, że ekstrawertyczny choleryk i sangwinik wyraźnie okażą zadowolenie ze swojego sukcesu lub zawód z porażki, zaś introwertyczni flegmatyk i melancholik będą je roztrząsać w środku, co może prowadzić do błędnych interpretacji. Negatywna ocena ze sprawdzianu, która po jednym uczniu spłynie jak po kaczce, dla innego będzie powodem prawdziwej rozpaczy. Podobnie słaba ocena, która jednego ucznia zmotywuje do wzmożonej pracy i pomoże mu osiągnąć dalszy sukces, dla drugiego może być gwoździem do szkolnej trumny. 

Stąd tak istotne jest holistyczne podejście do ucznia. Greckie słowo holos oznacza całość, zaś holistyczne podejście (teoria zapoczątkowana przez Johna Smutsa) w medycynie, naukach społecznych, psychologii,...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Horyzonty Anglistyki"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy