Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

22 października 2020

NR 19 (Październik 2020)

Edukacyjny wizjoner czy oświatowy formalista – kogo potrzebuje współczesna szkoła?

26

Ostatnio dużo mówi się o kompetencjach uczniowskich – ważnych umiejętnościach XXI wieku, które odmieniamy przez wszystkie przypadki. Zajmujemy się edukacyjnym „4C” lub „6C” (communication, cooperation, critical thinking, creativity + citizenship, character development) oraz czytamy o kompetencjach kluczowych w podstawie programowej. Coraz dobitniej zdajemy sobie sprawę, że przyszło nam uczyć w erze cyfrowej, a wszechstronny rozwój ucznia i przygotowanie do życia w świecie opanowanym przez maszyny i internet jest najważniejszy. Jakie kompetencje powinien posiadać nauczyciel na miarę XXI wieku? Zapraszam Was dziś na autorefleksyjną podróż w głąb belferskiej duszy. Gotowi?

Przejście od wszechwiedzącej „osoby pouczającej” do towarzysza nauki odciąża nauczycieli, nawet jeśli muszą posiąść dużo dodatkowej wiedzy. 
(M. Rasfeld, S. Breidenbach, Budząca się szkoła)

POLECAMY

Niewiele zawodów wymaga tak różnorodnych kompetencji jak praca nauczyciela. Należą do nich – oprócz wiedzy fachowej – wewnętrzne zaangażowanie i emanacja pozytywnej energii, zdolność adekwatnego i intuicyjnego reagowania na nowe sytuacje, umiejętność obchodzenia się z różnymi osobowościami uczniów, odporność na stres, dyplomatyczne podejście w konfrontacji z konfliktami i – przede wszystkim – kompetencje kierownicze”. Bardzo lubię to podejście Joachima Bauera do tematu kompetencji nauczycielskich. To bardzo trudne i ważne zagadnienie. Ale najważniejsze to zrozumieć, że kompetencje przyszłości nie dotyczą tylko uczniów, ale wszystkich osób zaangażowanych w edukację – nauczycieli oraz rodziców także. Dostrzegamy to na co dzień, udowodnił to czas nauki zdalnej podczas pandemii. Co więcej – ta definicja w czasach ciężkich prób (np. lockdown) wcale się nie zmienia, a wręcz nabiera mocy i sensu. 

Jakie są kompetencje przyszłości? 

Zofia Dzik, prezes Zarządu Fundacji Humanites, odpowiada: „Wiążą się one nie tyle z konkretną wiedzą czy umiejętnościami cyfrowymi. To przede wszystkim zdrowe poczucie własnej wartości, otwartość na ciągły proces uczenia się i na błędy, które są bazą innowacyjności i przedsiębiorczości, chęć do brania odpowiedzialności, zdolność krytycznego myślenia, która jest kluczowa, aby nie zagubić się w natłoku informacji, dobre podstawy komunikacji i współpracy”. Zatem, zastanawiając się, kim jest nauczyciel XXI wieku, trzeba położyć nacisk na „teraz”, a nie na „przyszłość”, bo powyższa wizja nie dotyczy nowoczesnego projektu w bogatej korporacji, ale sali lekcyjnej w dzisiejszej szkole!

„Ludzka” twarz

Pamiętacie pomieszczenia klasowe z podwyższeniem i katedrą dla nauczyciela? Istnieją jeszcze w Waszych szkołach? To przeżytek i pozostałość po prusko-nieludzkim systemie, w którym uczniowie, traktowani przedmiotowo, mieli obowiązek bezmyślnego wykonywania poleceń, zabijane były przejawy indywidualności i kreatywności, panował strach i podporządkowanie. Czy takie metody działały? – Tak, ale w przeszłości, gdy potrzebne było „wyprodukowanie” posłusznych pracowników do fabryk. Dzisiaj zależy nam przede wszystkim na edukowaniu młodych, odważnych w wyrażaniu swoich opinii i krytycznie myślących uczniów, którzy „odnajdą” się w zawiłościach współczesnego świata. Rola nauczyciela natomiast uległa diametralnej zmianie – „jako osoba prowadząca i partner w relacjach jest dla ucznia drogowskazem, zachęca i wspomaga, stawia wyzwania i wymaga, jest wsparciem i wyznacza granice”. Gdy takie dwie jednostki, nauczyciel i uczeń spotkają się na wspólnej drodze do celu – można spodziewać się edukacyjno-życiowego sukcesu!

Zastanów się:

  • Czy uczniowie w mojej klasie mają przestrzeń na wyrażanie własnych opinii i krytyczne myślenie? W jaki sposób się to odbywa?
  • Czy moi uczniowie są autonomiczni? Skąd to wiem?
  • Czy moi uczniowie się mnie boją? Dlaczego?
  • Czy pokazuję empatyczną, „ludzką twarz”?
  • Czy pozwalam uczniom popełniać błędy?

Edukacja to relacja

To hasło powinno zawsze przyświecać współczesnemu nauczycielowi, gdyż u podstaw procesu edukacji znajdują się przede wszystkim dobre relacje! „Uczniowie potrzebują pedagogów, którzy nie boją się okazywać emocji i uczuć, którzy potrafią się czymś zachwycić (także osiągnięciami swoich uczniów) i okazać zwykłą, ludzką radość. Jednocześnie tacy nauczyciele muszą stawiać wyraźne granice i konsekwentnie dbać o to, żeby uczniowie ich nie przekraczali”. Dlatego, jeśli nie będziemy się obawiać utraty pozycji wszechwiedzącego mistrza, eksperta, nauczyciela zza biurka – a zmienimy naszą rolę na partnera, współuczestnika procesu edukacyjnego, jeśli pozwolimy naszym uczniom być graczami, a nie pionkami i oddamy im autonomię – będzie to nasz milowy krok w stronę przeniesienia punktu „ciężkości”. Kiedy uczniowie się nie boją, mogą się uczyć w atmosferze otwartości i relaksu – zwiększa się ich zdolność do przyswajania nowych informacji. A teraz zamknijmy oczy i przypomnijmy sobie naszego najlepszego nauczyciela z przeszłości… Jak wyglądał(-a)? Jakich słów używał(-a)? Jak się przy nim/niej czuliśmy? Jakie emocje towarzyszą nam teraz? Ciężko ją/jego sobie przypomnieć? – nie sądzę. Dobry nauczyciel to pozytywne emocje…, a te, delikatnie poruszone, bardzo łatwo dochodzą do głosu, przywołują wspomnienia i żywe obrazy.

Zastanów się:

  • Czy moi uczniowie mnie znają?
  • Czy jestem partnerem w relacjach?
  • Czy pytam o oczekiwania i ustalam z uczniami granice?
  • Jaka atmosfera panuje na moich lekcjach?
  • Czy cieszę się z sukcesów swoich uczniów i to okazuję?
  • Czy chciałbym(-abym) być uczniem w swojej klasie?

Manager procesu edukacyjnego

Od zawsze wiedziałam, że gdy potraktuję szkołę jak rokującą korporację, a moich uczniów jak innowacyjny i kreatywny zespół tejże korporacji – wszystkim wyjdzie to na dobre. Bo takie podejście nakierowuje na rozwój, wymaga wymyślenia konkretnego celu i wspólnego działania. Tak widzę edukację teraźniejszości i przyszłości. Chcę być w niej liderką i managerką procesu – osobą, która popycha ku działaniu i podsuwa wizję, a nie tylko egzekwuje odgórnie narzucone działania. Bauer mówi, że „kompetencje kierownicze oznaczają konieczność reprezentowania pewnych postaw i wartości, definiowanie celów, formułowanie wobec uczniów określonych oczekiwań i konsekwentne ich egzekwowanie oraz odważne wyrażanie krytyki, ale także wspieranie wysiłków ucznia i dodawanie mu odwagi”. Niestety, niektórzy nauczyciele wierzą, że autorytet zdobywa się poprzez zbudowanie posłuchu wśród uczniów (patrz surowy szef firmy), a emocjonalny kontakt w relacjach szkolnych to samo zło (patrz: spoufalanie się). A tu chodzi przede wszystkim o równowagę – empatyczne podejście i jasne zasady współpracy, które, przy odrobinie wysiłku i silnej woli, można „zastosować” na szkolnym podwórku, choć nie zawsze jest to proste.

Zastanów się:

  • Czy potrafię wyznaczać edukacyjne cele?
  • Czy potrafię słuchać i wyciągać wnioski?
  • Czy wierzę w moich uczniów i ich możli­wości?
  • Czy dopuszczam moich uczniów do głosu?
  • Czy i jak często daję konstruktywny feed­back?

Autentyczność i „spontan”

Autentyczny i spontaniczny nauczyciel, który uczy z pasją, okazuje uczniom szacunek, równocześnie oczekując tego samego od nich, z łatwością zaskarbi sobie przychylność i...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Horyzonty Anglistyki"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy