Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty anglistyki

30 czerwca 2020

NR 17 (Czerwiec 2020)

Jak zadbać o relacje w procesie nauczania?

45

„No significant learning occurs without a significant relationship” – te słowa, których autorem jest James P. Comer, profesor psychiatrii w Yale Child Study Center, są mottem przewodnim mojej pracy zawodowej. Budowanie relacji między ludźmi to zagadnienie, które fascynowało mnie na długo przed tym, jak rozpoczęłam pracę jako nauczyciel, a moje zainteresowania w tym kierunku zapewne tłumaczy wybrany nie bez kozery i nadal z pasją wykonywany zawód oraz osobiste przeświadczenie i głęboka wiara w to, że relacje to podwaliny wielu procesów zachodzących w życiu każdego człowieka, w tym procesów edukacyjnych.

Zawsze mocno podkreślam aspekt relacyjny swojej pracy i wskazuję na ważkość więzi psychicznej łączącej ucznia i nauczyciela. Więzi, której obecność warunkuje powodzenie procesu uczenia się i nauczania.    
Chciałabym przedstawić Ci moje pomysły na pielęgnowanie relacji z uczniami, które tak naprawdę sprawdzają się zarówno w czasie nauczania stacjonarnego, jak i zdalnego. Sposoby, które sprawiają moim uczniom i mnie wiele radości i satysfakcji, i dzięki którym jest nam razem po prostu dobrze i bezpiecznie. Na co dzień staram się korzystać z dobrodziejstw komunikacji konstruktywnej, która pomaga mi pielęgnować relacje z uczniami, również w dobie epidemii koronawirusa. Skorzystaj z moich podpowiedzi!

POLECAMY

Tu i teraz, czyli zajęcia synchroniczne – Nie zamierzam piętnować nauczycieli, którzy nie prowadzą zajęć synchronicznych. Przyjmuję, że mają ku temu swoje, zapewne ważne, powody. Jeśli jednak masz możliwość widzenia się z uczniami przez kamerkę, wykorzystaj to! Większość moich uczniów podkreśla, że ważne dla nich jest to, że możemy się nawzajem widzieć i rozmawiać ze sobą, czy to w języku angielskim, jeśli prowadzę lekcję języka angielskiego, czy w języku polskim, jeśli jest to go­­dzina wychowawcza. Proszę uczniów o włączenie kamerek, podkreślając waż­­­­­­­­­kość widzenia się i możliwości obserwowania swoich reakcji. Mówię wprost, że potrzebuję widzieć ich buzie i że czuję się niekomfortowo, patrząc w czarne prostokąty z ich nazwiskami. Natomiast nie zmuszam ich do tego. Wiem, że nastolatki mają wyjątkową potrzebę autonomii i nie zamierzam im jej odbierać. Młodsi uczniowie chętnie włączają kamerki i nie potrzebują do tego specjalnej zachęty. Zajęcia stacjonarne czy synchroniczne to nie tylko nowe treści z podstawy programowej, ale też wspólne żarty sytuacyjne, śmiech, a czasem i złość. Niekiedy jest to również wyjście ze swojej strefy komfortu i pokazanie kawałka prywatnego ja. Zwłaszcza teraz, kiedy szkoła przeniosła się do naszych domów i często prowadzimy lekcje, siedząc, na przykład, na kanapie.

Kodeks Pracy – Jestem fanką wspólnie tworzonych kontraktów. Tworzymy je po angielsku. Krótko i konkretnie. Każdy dokłada swoją cegiełkę po to, abyśmy stworzyli sobie odpowiednie warunki pracy. Czegoś, nad czym się pochyliłam i nad czym pracowałam łatwiej mi przestrzegać, bo jest w tym kawałek mnie. Kontrakt ewoluuje, bo i my się zmieniamy. Udoskonalamy go, poszerzamy, skracamy. Dostosowujemy go do potrzeb naszej grupy. Zdalne nauczanie nie stoi w opozycji do kontraktów. Byłam mocno zaskoczona informacją w mediach, że niektórzy uczniowie urządzają tak zwane rajdy na e-lekcje. Nie uczę stada aniołków, niemniej jednak wspólnie z uczniami ustaliłam pewne zasady, do których staramy się wszyscy stosować. Nie wyobrażam sobie tego, że narzucam innym swoje normy, gdyż sama nie lubię, jeśli ktoś coś mi narzuca. Powiedziałam uczniom, że dla mnie priorytetem jest nasze bezpieczeństwo (nasze, a nie tylko ich!) i zapytałam, co możemy w tej kwestii zrobić. Moi uczniowie sami wspomnieli o rajdach i ustaliliśmy, że ja będę wykorzystywać dostępną w aplikacji poczekalnię, a oni będą czekać w poczekalni, używając swoich imion i nazwisk, a nie nicków. Byłam w tej kwestii konsekwentna i jeśli ktoś zamiast swojego imienia i nazwiska nadal namiętnie stosował pseudonim, to nie był wpuszczany na lekcję. Ale i oni pilnowali się wzajemnie, a raz (chociaż wcześniej zaanonsowałam tajemniczego gościa) gwałtownie zareagowali na pojawienie się „obcej” z imienia i nazwiska osoby, którą okazała się… dyrektor naszej szkoły :) Uczniowie zaproponowali także zasadę pięciu minut, jeśli chodzi o czekanie na osoby, które z jakiś przyczyn mają problemy z logowaniem lub zaliczyły zwykłe spóźnienie. Odpowiedzialność za dotrzymywanie umów spoczęła zatem na nas wszystkich i każdy czuł się odpowiedzialny za swoje pole działań.

Komu mam zaufać, jak nie Tobie? – Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że jestem przeciwnikiem wystawiania ocen sumujących i z zachowania. Jednak jako pracownik sektora edukacji muszę liczyć się z tym, że obowiązują mnie rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej, zarządzenia dyrektora czy Statut szkoły między innymi w kwestii wystawiania ocen. Sprawdzam wiedzę uczniów, przygotowując sprawdziany, kartkówki, zaliczenia ustne czy rozmaite projekty. Tłumaczę uczniom, że nie oceniam ich jako ludzi, tylko oceniam jakiś wycinek ich wiedzy. Moi uczniowie bardzo często piszą testy w parach – za każdym razem z inną osobą z klasy. Uczą się w ten sposób współpracy i tego, że czasami owa współpraca idzie jak po grudzie, bo nie z każdym jest nam po drodze. Tak jak w życiu. Uczniowie z opiniami z poradni psychologiczno-
-pedagogicznych wybierają pomiędzy standardową wersją testu lub wersją łatwiejszą, dostosowaną do ich możliwości. Tłumaczę im, dlaczego wersja łatwiejsza będzie dla nich bardziej korzystna. Nie piętnuję zmuszaniem do jej pisania. Daję wybór. W trakcie nauczania zdalnego moi uczniowie nie piszą prac pisemnych pod czujnym okiem kamerki i moim. Wiem, że wielu nauczycieli tak robi! Ba! Niektórzy przygotowują testy online, które po ustalonym czasie automatycznie się zamykają! Moje pytanie brzmi – po co? Czy mamy w sobie aż taką silną potrzebę kontroli? Na pytania moich uczniów, tudzież innych nauczycieli, czy nie boję się tego, że uczniowie będą oszukiwać niezmiennie odpowiadam, że jeśli kogoś oszukają, to tylko i wyłącznie siebie. Przecież prędzej czy później wyjdzie na jaw, że mają jakieś luki w wiedzy czy brak umiejętności. Zachęcam uczniów do korzystania ze swoich notatek w trakcie udzielania odpowiedzi, bo wychodzę z założenia, że nie chcę, żeby mieli w głowach encyklopedię tylko, żeby potrafili wykorzystać swoje własne notatki, a tym samym, żeby potrafili wykorzystywać różne źródła informacji. Ustalam z uczniami czas przeznaczony na wykonanie zadania i UWAGA wylogowujemy się z sieci! Po upływie określonego czasu uczniowie wysyłają do mnie prace albo przez Messengera, albo mailem. Podkreślam to, że mam do nich zaufanie. Ostatnio otrzymałam od dwóch uczniów dwie identyczne prace – identyczne błędy, identycznie i błędnie użyte spacje itd. Napisałam do nich prośbę o wyjaśnienie. Jeden z nich napisał do mnie, że poprosił drugiego o przesłanie mu odpowiedzi i wysłał je do mnie w otrzymanej od kolegi formie. Zapytałam, dlaczego tak zrobił. Odpisał, że... nie wie. Przeprosił. Mogłabym zastosować całą paletę środków dyscyplinujących z wystawieniem oceny niedostatecznej na czele. Tylko po co? Nie chodzi mi o to, żeby wszyscy uczniowie mnie lubili. Ale zanim podejmę jakieś działania, zastanawiam się, po co je podejmuję, co mną kieruje (żądza podkreślenia, że jestem nauczycielem i mam władzę i ja Wam tutaj teraz pokażę?!), jakie będą ich reperkusje i co pozytywnego się w związku z tym zadzieje. I przede wszystkim podejmuję dialog, bo za każdym zachowaniem kryje się jakaś historia. Każdy z nas ma prawo do błędu, a we mnie jest gotowość do wybaczania. Moi uczniowie wiedzą także, że zawsze mogą do mnie przyjść i poprosić o wyznaczenie innego terminu zaliczenia i nie nadużywają tego! A ja też nie zawsze się na to zgadzam – klasy dwujęzyczne wiedzą, że język angielski jest priorytetem i nie przełożę ustnego zaliczenia dlatego, że mają w ten sam dzień lub chwilę wcześniej/później sprawdzian z historii.

Stawiam na szczerość! – Brak zaangażowania jednej z moich uczennic w przygotowanie do lekcji zaczął mnie niepokoić jeszcze przed rozpoczęciem nauczania zdalnego. Dziewczyna podczas lekcji nie zabierała głosu, nie przygotowywała się do zajęć, unikała ustnych zaliczeń, odstawiła angielski w kąt. Rozmawiałyśmy o tym wielokrotnie, a także o tym, że świadomie wybrała klasę dwujęzyczną, chociaż już wcześniej, przy mniejszej ilości godzin, ciężko było jej się zmobilizować do pracy. Kiedy po raz kolejny poprosiła mnie o przełożenie zaliczenia ustnego, odmówiłam. Nie była to łatwa rozmowa. Powiedziałam, jak się czuję i odwołałam się do odpowiedzialności uczennicy za decyzję odnośnie wyboru klasy dwujęzycznej. Wyraziłam zrozumienie, jednocześnie przypominając o specyfice klasy dwujęzycznej i o dodatkowych obowiązkach, jakie wiążą się z bytnością w niej. Póki co czekam na rozwój sytuacji, wiedząc, że uczennica dostała ode mnie jasny sygnał, że na pewne jej działania nie wyrażam zgody. Zapytałam wprost, czy aby na pewno klasa dwujęzyczna jest dobrym wyborem i czy nie chce przejść do klasy ogólnej. Uczeń z ogromnymi predyspozycjami językowymi, ale totalnie nieprzygotowany do zaliczenia ustnego usłyszał ode mnie prawdę: Jesteś nieprzygotowany do dzisiejszego zaliczenia. Dlaczego? Twoja wypowiedź jest bardzo ciekawa. Jednak zupełnie nie na temat.

Czego potrzebujesz? – Moje potrzeby są dla mnie ważne i chcę je zaspokajać. Ważne są dla mnie także potrzeby moich uczniów. Dlatego pytam ich o to, co jeszcze potrzebują powtórzyć, nad jakim zagadnieniem chcieliby się jeszcze raz pochylić. Ósmoklasiści przygotowują się do egzaminu. Są naprawdę dobrze przygotowani. Na moje pytanie, czy potrzebują jeszcze coś powtórzyć poprosili o pracę z transformacjami i zadania ze słuchu z wypełnianiem luk. Proszę bardzo! Oni cieszą się, że troszczę się o ich potrzeby, że nie forsuję na siłę swoich pomysłów, że mają swoją siłę przebicia, a ja skaczę do sufitu z radości, że potrafią nazwać swoje potrzeby i że nadal, mimo epidemii, chcą zgłębiać tajniki języka angielskiego.

Szanuj siebie i innych! – Osobną kwestię stanowi informacja zwrotna, której regularnie udzielam moim uczniom. Nie dalej jak wczoraj po południu udzielałam informacji zwrotnej uczniom klasy ósmej, którzy prezentowali swoje wypowiedzi ustne przygotowane na podstawie anglojęzycznego artykułu, który omawialiśmy podczas zajęć. Rozmawiałam z każdym z nich osobno o mocnych stronach ich wypowiedzi i o tym, nad czym mogą jeszcze popracować, gdyż nie wyobrażam sobie wstawienia do dziennika elektronicznego oceny sumującej bez jakiegokolwiek słowa komentarza, niezależnie od tego czy są to zajęcia stacjonarne, czy zdalne. Właśnie dlatego, że mam do moich uczniów szacunek. Kiedy oddaję ich prace pisemne, to też je z nimi omawiam. Z szacunku dla ich pracy. Jak robię to zdalnie? Nagrywam swoją informację zwrotną, korzystając z mikrofonu na Messengerze i wysyłam ją każdemu uczniowi. Uwierzcie, że wcale nie zajmuje mi to dużo czasu, a daję uczniowi poczucie, że nie jest dla mnie tylko kolejnym numerem w dzienniku. Zdarza się czasami, że dzwonię do nich, używając Messengera. Duża część uczniów, która przygotowuje się do wypowiedzi ustnej zapisuje sobie swoje myśli, a później szlifuje je i upiększa, dodając linking words czy linking phrases, po to, aby wysłać do mnie finalną wersję do sprawdzenia. W warunkach stacjonarnych omawiam taką pracę face to face z uczniem, a on nanosi ewentualne popra...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Horyzonty Anglistyki"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy