Dołącz do czytelników
Brak wyników

Temat numeru

26 lutego 2021

NR 21 (Luty 2021)

Z epoki kredy do ery „onlajnu” – czyli redefinicja uczenia (się)

67

Przez edukacyjny świat przeszło wielkie tornado. Schowało się pod wielkim płaszczem pandemii i obnażyło wstydliwe braki i słabości trybików systemu. Skrzętnie chowana przed oczami publiki niechęć nauczycieli do technologii zaatakowała podczas pierwszych zdalnych lekcji w marcu 2020. Jednak zagubienie i chaos znane z wiosennego lockdownu w dość szybkim tempie zamienione zostały w zaangażowanie i (w miarę) kompetentną organizację życia szkoły z TIK-iem w roli głównej. Integracja technologii w proces edukacyjny bez wątpienia przeszła z etapu wzmocnienia do etapu transformacji.

Osobiście czas nauczania zdalnego był dla mnie jazdą bez trzymanki . Pomimo wieloletniego zaangażowania i obszernej wiedzy na temat narzędzi TIK w edu-świecie, które szczerze lubię i z powodzeniem wykorzystuję w pracy nauczycielskiej i szkoleniowej, mogę otwarcie przyznać się do tego, że NIE jestem fanką uczenia przez szklany ekran... i nie zostanę nią raczej nigdy. Absolutnie nie chodzi o organizację pracy i radzenie sobie z przygotowaniem i przeprowadzeniem zajęć. Chodzi o tę szczególną energię, a raczej jej brak, gdy spotykam się z moimi uczniami online. Technologia zawsze była i będzie dla mnie niezastąpioną podporą w organizacji zajęć, sprzymierzeńcem w komunikacji z uczniami w i poza szkołą oraz niebanalnym wsparciem w urozmaicaniu lekcji. Bez technologii nie mogłabym przecież stworzyć przestrzeni do naturalnego funkcjonowania uczniów urodzonych w erze cyfrowej. 

POLECAMY

Co to są „nowe technologie” i czy one faktycznie są nowe?

Pewnym jest, że TIK zmienił paradygmat uczenia (się) oraz role nauczycieli i uczniów w dzisiejszej edukacji. Powoli zaciera się granica pomiędzy Cyfrowymi Imigrantami i Cyfrowymi Tubylcami, gdyż technologia wdarła się do naszego życia zawodowego i prywatnego i rozgościła na dobre. Zarówno Imigranci, jak i Tubylcy uczyli się nowego funkcjonowania w świecie online, które obejmowało nie tylko znajomość narzędzi do organizacji lekcji zdalnych oraz tworzenia materiałów cyfrowych, ale także, a może przede wszystkim, budowanie i podtrzymywanie relacji poprzez szklany ekran.

Niektórzy nauczyciele przeszli przez wszystkie cztery fazy kompetencji (opisane przez Noela Burcha w 1970 roku), które często nazywane są „drogą do mistrzostwa” i łączą się ze specyficznymi emocjami:

  1. Nieświadoma niekompetencja – nie wiemy, czego nie umiemy i ktoś lub coś musi nam to uświadomić, temu etapowi często towarzyszy narastająca frustracja i niska samoocena (nauczyciele, którzy nie korzystali z technologii przed pandemią). 
  2. Świadoma niekompetencja – „wiem, że nic nie wiem”, pierwszy krok do podjęcia decyzji o dokształceniu się (w tej fazie znaleźli się w marcu nauczyciele, którzy wcześniej nie prowadzili lekcji zdalnych i pandemia obnażyła ich braki). Pojawia się motywacja, aby iść do przodu, ale też zniecierpliwienie i poczucie małości w obliczu tego, jak wiele trzeba się jeszcze nauczyć.
  3. Świadoma kompetencja – jesteśmy świadomi swoich umiejętności i pewni siebie, mamy zasoby, możemy działać. Często na tym etapie pojawia się znudzenie, wypalenie albo stagnacja (patrz: jesienno-zimowy lockdown).
  4. Nieświadoma kompetencja – umiejętności stały się nawykiem i wiele zadań wykonujemy bez refleksji, z automatu. Dla tej fazy charakterystyczna jest rutyna oraz „klęska wiedzy” (nie zdajemy sobie sprawy z naszej wiedzy i myślimy, że wszys­cy to umieją).

Powyższy opis poszczególnych etapów nabywania kompetencji nie został tutaj umieszczony przypadkowo. Warto zdać sobie sprawę, w której fazie jesteśmy obecnie, od której zaczynaliśmy i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

Jak technologie zmieniają rolę nauczyciela?

Poniżej top 3 cytaty od współczesnych edukatorów, ludzi, którzy doskonale wiedzą jaką funkcję powinni pełnić nauczyciele w dzisiejszych czasach. Zdajemy sobie sprawę, że nadeszła era pedagogów, dla których przystosowanie się, postawa krytyczna oraz zrozumienie wagi edukacyjnej autonomii to bezdyskusyjny priorytet.

Najlepsi nauczyciele stale dostosowują swoje strategie do potrzeb i możliwości danej chwili. Efektywne nauczanie to nieustanny proces dostosowywania (…). 
sir Ken Robinson

Internet to wielki szwedzki stół. Cóż z tego, jeśli nie potrafimy korzystać z tej obfitości i różnorodności. Nauczyciel będzie przewodnikiem po informacjach funkcjonujących online, będzie osobą uczącą poszukiwania informacji i ich krytycznego odbioru, analizowania, porównywania, odrzucania, oceny. 
prof. Jacek Pyżalski

Zastosowanie TI na lekcji stwarza w klasie nowy układ, gdyż nauczycielowi, który nie ma już monopolu na wiedzę, przypada teraz inna rola. (...) nauczyciel niejako automatycznie traci kontrolę nad materiałami, a co za tym idzie – również monopol na wiedzę. 
dr Marzena Żylińska

Co z rolą uczniów, czy ona też uległa modyfikacji?

Wspomniana powyżej uczniowsko-nauczycielska autonomia powinna grać pierwsze skrzypce i być podporą współczesnej edukacji. Dzięki niej uczniowie w końcu stają się podmiotem naszych działań oraz zmieniają się z biernych konsumentów książkowych treści w aktywnych uczestników i kreatorów treści edukacyjnych. Bo podczas pracy w oparciu o technologię potrzebne jest wielkie zaufanie i zbudowanie relacji i atmosfery wzajemnego wsparcia.

TIK kiedyś (przed pandemią) i teraz

Szczerze mówiąc, moja pierwsza zdalna lekcja niewiele różniła się od tych, które znam na co dzień. Od zawsze, organizując pracę, wspomagam się e-narzędziami, niczym dziwnym nie jest obecność telefonu komórkowego na ławce w klasie. Zazwyczaj zaczynam od rozgrzewki w aplikacji AnswerGarden, Mentimeter albo edytowalnym dokumencie w Google Docs, następnie prowadzę lekcję z podręcznikiem interaktywnym i materiałami autentycznymi znalezionymi w sieci, a podsumowanie przeprowadzam w jakiejś quizowej aplikacji (np. Quizizz/Quizlet/Baamboozle/inne). Aktywność domowa (zawsze dla chętnych, nie mylić z zadaniem domowym) do oddania na tablicy korkowej online (np. Padlet, Jamboard) lub platformie zdalnej. Czy w sali lekcyjnej, czy przez szklany ekran, dla moich uczniów organizacja pracy i poszczególnych aktywności (prawie) niczym się nie różni. Nowa i inna jest na pewno energia, gdyż nigdy nie uda się przez ekran w 100% odtworzyć kontaktu face to face i emocji, które mu towarzyszą. Nauczyciele, którzy nawet podczas zajęć stacjonarnych nie próbują stworzyć dobrych relacji ze swoimi uczniami nigdy nie stworzą ich w onlajnie – zawsze będą uciekać do hierarchicznego modelu podporządkowania (wieczne testowanie, włączone kamerki i zupełny brak empatii).

Chyba warto uświadomić sobie, że podczas lekcji zdalnych nie lądujemy nagle na innej planecie, nie bawmy się w astronautę odkrywającego nowe planety. Nauczanie zdalne pokazało, że niepotrzebne są fajerwerki, że najważniejszą umiejętnością nauczyciela jest przeniesienie tradycyjnej lekcji z dotychczas dostępnymi materiałami do online i mądra organizacja procesu ze wsparciem TIK. Kiedyś e-narzędzia były dla nas urozmaiceniem procesu edukacyjnego, wsparciem i ciekawostką (dla niektórych przykrym obowiązkiem zapisanym w podstawie programowej i w priorytetach MEN-u), teraz są jedynym sprzymierzeńcem i drogą kontaktu, dotarcia do uczniów i spotkania się z nimi.

Moje lekcje przed pandemią (technology-friendly)
Moje lekcje w trakcie trwania pandemii (technology-friendly as well)

O czym musimy pamiętać, organizując lekcję zdalną – czyli jak przejść z „epoki kredy” w „erę onlajnu” (model SAMR)

  • Nie wszystkie aktywności da się od­­wzorować 1:1.
  • Kiedyś TIK były towarzyszem, pomo­­cą, wsparciem i urozmaiceniem.
  • Teraz TIK to jedyny sposób komunikacji (redefinicja/transformacja nauczania), sprzymierzeniec.
  • Zapomnij o fajerwerkac...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Horyzonty Anglistyki"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy