Dołącz do czytelników
Brak wyników

Horyzonty anglistyki

27 sierpnia 2020

NR 18 (Sierpień 2020)

Zaklinamy rzeczywistość, czyli jak wrócić do szkoły po pandemii

16

Nadeszła wielka zmiana. Używamy komputera i internetu, by uczyć czegoś, co do tej pory uczone było w czterech ścianach klasy z powieszonym godłem Polski. W tej klasie była tablica, gąbka i kreda. Niekiedy tablica interaktywna czy tablet i – jeśli chodzi o technologię – to by było na tyle. Niektórzy edukatorzy stawili czoła tej zmianie, a niektórzy stawili opór. To, co jednak nas połączyło to wspólny wysiłek, który włożyliśmy podczas pandemii w przygotowanie uczniów do egzaminów, matur i promocji do następnej klasy, przerabiając możliwie najefektywniej materiał z podstawy programowej.

Przez cały czas trwania pandemii, od około połowy marca, organizowałam spotkania internetowe na żywo w formie webinarów, na których uczyłam nauczycieli jak uczyć online przez czas trwania tego trudnego dla edukacji zdalnej okresu.
 

POLECAMY

Było bardzo emocjonująco i nie obyło się bez niesamowitych refleksji, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że:

  1. Nauczyciele nie czują się przygotowani do nauczania przez internet, ale kompetencje te nadal naturalnie szlifują, by nabrały one już zupełnie innego kształtu.
     
  2. Zaczynamy skupiać się na sensie i celu używania niektórych narzędzi internetowych, a już nie tak bardzo na samym sposobie ich użytkowania w sensie technicznym.
     
  3. Nauczyciele oceniają czas pandemii jako czas w jakimś stopniu stracony, jeśli chodzi o realizację podstawy programowej ze względu na uciążliwe warunki techniczne prowadzenia zajęć i niepewność czy materiał został przerobiony należycie.
     
  4. Nauczyciele nauczyli się obsługi minimum 2 narzędzi internetowych, a niektórzy nawet do 9 narzędzi.
     
  5. Czas nauczania w pandemii obfitował umocnieniem się solidarności środowisk nauczycielskich.


Problemy techniczne, strach przed nieznanym, stres… Czy tak musi być we wrześniu, kiedy wrócimy i nadal każą nam uczyć zdalnie? A jeśli nie wrócimy do internetu, tylko do szkół, to jak będzie wyglądała nasza stara-nowa szkolna rzeczywistość? 

Bardzo dużo się nie zmieni. Wciąż można korzystać z narzędzi online w klasie stacjonarnej i vice versa. Prowadząc szkolenia z tego właśnie zakresu wielokrotnie zadawałam pytania nauczycielom dotyczące ich samopoczucia, wiedzy i umiejętności w kontekście nauczania zdalnego, a także odczuć jak z tym nauczaniem radzą sobie i jak przyjmują to ich uczniowie. Odpowiedzi były bardzo dojrzałe i myślę, że jest się z czego uczyć podejścia i skąd czerpać inspiracje. Nauczyciele mieli podzielić się ich zdaniem najlepszą radą z kimś, kto też uczy online:
 

Nie bój się pokazać, że czegoś nie potrafisz włączyć/uruchomić/przełączyć. Sama często powtarzam, że uczymy się teraz pracować w takich warunkach wszyscy razem, zachęcam więc, aby uczniowie mi pomagali, jeśli są w stanie Taka postawa budzi dużą dozę poczucia sprawczości u ucznia. Jeśli oddajemy taką sprawczość w ręce ucznia, to on zaczyna też brać większą odpowiedzialność za swój proces uczenia się. Jeśli pytam Janka jak uruchomić czat w Google Hangouts albo zmienić tło na MS Teams, to Janek automatycznie zaczyna czuć większą przynależność do tej grupy, nabiera do siebie większego szacunku. Ja odwracam autorytety, a atmosfera w mojej grupie podczas zajęć zdalnych fajnie się buduje i każdy czuje, że nie musi być doskonały w swoich kompetencjach. Nauczyciel nie musi wiedzieć wszystkiego o internecie, a uczeń nie musi wiedzieć wszystkiego o języku obcym – wspaniała kombinacja, która powoduje, że uczniowie nie boją się popełniać błędów podczas mówienia, a tym samym chętniej mówią w języku obcym 
Wyobraź sobie, że to Ty jesteś uczniem. Przedstaw i przygotuj lekcję w taki sposób, abyś Ty jako uczeń miał z niej frajdę i nauczył się czegoś nowego Takie postawienie sprawy jest świetnym sposobem na zastanowienie się i krótką refleksję, czego tak naprawdę oczekują moi uczniowie. Istnieje taka technika komunikacji, którą nazywamy „reframing”. To technika, która pozwala na to, aby zatrzymać się i nałożyć pewne nowe ramy na coś, co już posiada nasze ramy. Chodzi o perspektywę. Wszystko, co obserwujemy i wszystko, co komentujemy nosi już nasz własny filtr, naszą własną „ramę” i patrzymy na to z jednej tylko perspektywy. Trzeba tę ramę odczepić, poruszać nią, przewrócić o inny kąt, przesunąć, a może nawet wymyślić nową i przyczepić z powrotem do danego obrazka. Poprzez oglądanie tej samej sytuacji z innej perspektywy jesteśmy w stanie zrozumieć czyjś punkt widzenia i odnieść się do niego w sposób naprawdę efektywny. Nie od dziś wiadomo, że nie wszystko to, co nas śmieszy też innym sprawia radość, będzie śmieszyło, bawiło, wzruszało i uczyło naszego ucznia. Przypatrzmy się i przyjrzyjmy co lubią, na co zwracają uwagę i jakie profile w mediach społecznościowych obserwują nasi uczniowie. Nie wiesz? Zapytaj! Rozmowa z uczniami jest najfajniejszą formą rozgrzewki językowej na początku lekcji
Poczucie humoru to podstawa Nie muszę chyba nikogo do tego przekonywać – każdy lubi osobę, która potrafi go rozśmieszyć. Każdy lubi się cieszyć, śmiać i radować! Są różne sposoby na rozśmieszenie uczniów. Można zrobić sobie śmieszki z siebie samego, zakładając specjalną opaskę z uszami lub zabawny kapelusz, kiedy jesteśmy widoczni na ekranie online – przecież robiliśmy podobne rzeczy podczas zajęć stacjonarnych. Kolejnym sposobem na rozśmieszenie uczniów jest sarkazm lub ironia. Uczniowie powyżej 10. roku życia na pewno już oglądają memy i śmieszą ich żarty abstrakcyjne.

Można w ten sposób bawić się z wykorzystaniem komiksów, obrazkowych historyjek i tworzyć animacje, które opowiadają jakieś historie. Bohaterowie takich animacji mogą równie dobrze mówić, wypowiadać zabawne dialogi, które są wymyślone przez naszych uczniów.

W internecie istnieje mnóstwo narzędzi, dzięki którym możemy stworzyć bardzo szybko komiks, animację lub śmieszną bajkę, podkładając głos. Oczywiście wszystko w języku obcym.

Kolejnym przykładem na wykorzystanie poczucia humoru i śmiesznych zagadnień jest użycie memu. Często pytacie mnie, jak używać memów na lekcji i dlaczego miałoby to być fajnym pomysłem na prowadzenie zajęć językowych. Tu nie chodzi o to, żeby nauczyciel wymyślał memy – wymyślać je mogą uczniowie i to oni będą nadawali im pewien językowy ton, który powoduje, że te małe prace w postaci memów są dla uczniów śmieszne, zabawne i językowe jednocześnie. Dzięki nim lepiej zapamiętują wiedzę, której nauczyli się na lekcji, na przykład słownictwo
Przez całą lekcję online próbuję, aby uczniowie byli aktywni – proszę, aby odpowiadali kolejno na pytania. Dzisiaj ich zaskoczyłam, gdyż nie pytałam po kolei, a losowo Czasami nie jest to takie oczywiste, żeby nasi uczniowie podczas nauki online musieli włączać swój mikrofon i rzeczywiście odpowiadać na pytania albo wręcz sami wykazywać inicjatywę i włączać się do dyskusji czy zajęć. Dużo tutaj też zależy od samego nauczyciela. Jeżeli nauczyciel ma styl prowadzenia lekcji dość autorytatywny, czyli bardzo dużo mówi i w niektórych tylko momentach oddaje pałeczkę w stronę ucznia, ewidentnie podkreślając, że jest to zadanie albo jest to pytanie, na które mają teraz odpowiedzieć, jednocześnie jego classroom management jest bardzo ustrukturyzowany, to rzeczywiście bardzo ważne jest, by jak najczęściej powtarzał „proszę powiedzcie co myślicie”, „włączcie się do dyskusji” lub „czekam na Wasze zdanie” i „bardzo ważne jest dla mnie co myślicie o tym filmie zanim przejdziemy do zadania”, a także „powiedzcie, jak czujecie się z tym, co dzisiaj przerobiliśmy” lub „co myślicie o tym czasie gramatycznym i kiedy byście go użyli”.

Podaję takie przykłady, ponieważ nie tylko trzeba pytać o język i zagadnienia z nim związane, ale należy przede wszystkim umacniać więź między nauczycielem a uczniami i dopytywać, stymulując rozwój strategii metakognitywnych. Ich rozwój oznacza rozwój samorefleksji – jest ona bardzo ważna w przyswajaniu języka: jest umiejętnością motywowania się, wyciągania wniosków z własnej nauki i odpowiadania na pytanie „jak się czuję z tym materiałem”, „do czego go użyje”, „czy podoba mi się to, co teraz przerabialiśmy”. Wbrew pozorom może to bardzo podnosić motywację do nauki
Nie stresuj się, po drugiej stronie też się stresują Bardzo ważny jest poziom kortyzolu na lekcji zdalnej, gdy potencjalna porażka może być związana ze sprzętami. Mówimy na to „złośliwość rzeczy martwych”. Jak często zdarza Ci się, że nagle zapomnisz ładowarki, komputer się wyłączy, zatnie się internet, czyli nie jesteś w stanie do końca poprowadzić lekcji? Zoom nagle zawiesi się na 5 minut przed końcem lekcji albo nie jesteś w stanie lawirować między udostępnianiem ekranu a oglądaniem czatu, w którym uczniowie mieli odpowiedzieć na Twoje poprzednie pytanie. To wszystko powoduje, że się bardzo stresujemy podczas zajęć online, ale czy nie stresujemy się równie mocno podczas zajęć stacjonarnych?

Przecież można je porównać. Kiedy wrócimy we wrześniu do szkoły, wyzwaniem już nie będzie wolny komputer czy brak internetu lub zgubiona ładowarka i przegryziony kabel przez Twojego psa (sama miałam trzy ładowarki zjedzone przez moje psy podczas całej pandemii).

Wyzwaniem będzie czasami huśtający się na krześle uczeń, uciążliwe odgłosy remontu po drugiej strony ulicy i kłócące się Ala i Zosia w ostatniej ławce. Ustanowienie porządku podczas lekcji i pilnowanie czy dzieci słuchają, a nie biją się między sobą czy kłócą. W każdej sytuacji będą jakieś stresujące czynniki. Pamiętaj, że dla ucznia uczenie się zdalne również jest stresogenne – to ogromny wstyd, kiedy źle coś naciśnie, kiedy wyłączy przez przypadek komputer, mimowolnie go zrestartuje, włączy przez przypadek program antywirusowy i zacznie się aktualizacja systemu, a jego wyrzuci z lekcji akurat prowadzonej na Zoomie. Mało tego, często w rodzinie jest tylko jeden komputer, a tato musi pracować teraz zdalnie, co też jest stresogenne – jak powiedzieć o tym nauczycielowi? 

Laptop zepsuł się, przegrzał się – co powiedzieć pani?

Jak skontaktować się, skoro nie mogę włączyć komputera? Pamiętaj, że nie tylko Ty, ale również Twoi uczniowie przeżywają czasami ogromny stres wynikający z uczenia zdalnego
Nie zmuszaj dzieci do mówienia online ani do pokazywania się przez kamerę Nauczanie zdalne w kontekście języka obcego wymaga czegoś więcej niż uczenie się stacjonarne tego języka. Kiedy jesteśmy w grupie w sali, możemy w jakiś sposób się ukryć. Kiedy odpowiadamy po angielsku, nie musimy tego zawsze robić na forum – bardzo często prosiłam studentów, aby wzięli krzesełko i żebyśmy rozmawiali bardzo blisko siebie. Wtedy wystawiałam im ocenę. Nie chciałam ich stresować i prowadzić do sytuacji, w której zwykle konwersacja między nami czy egzamin ustny byłaby jednocześnie wystąpieniem przed całą grupą ludzi. W nauczaniu zdalnym jest inaczej. Kiedy ktoś zaczyna mówić, kamera „najeżdża na niego” – widzimy jego twarz, zestresowane źrenice, trzęsące się usta. Czy tak mają wyglądać zajęcia? Nie dokładajmy kolejnego stresu, jeśli ewidentnie widać, jak przeżywa to uczeń. Pamiętaj, że na zajęciach stacjonarnych masz trochę inne możliwości. Pozwól...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Horyzonty Anglistyki"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy