Dołącz do czytelników
Brak wyników

Five o'clock

28 maja 2018

NR 4 (Kwiecień 2018)

Akceptować co przyniesie los, czy bić się o swoje?

0 211

5 lutego 1982 roku, 1300 kilometrów na zachód od Wysp Kanaryjskich,  łódź Stevena Callahana Napoleon Solo przewróciła się podczas sztormu. 76 dni później rozbitek został znaleziony w przeciekającej tratwie u wybrzeży Gwadelupy. W książce Adrift wspominał: „Wokół mnie leżą fragmenty Solo. Sprzęt jest zabezpieczony i codzienne priorytety ustalone – priorytety niepodlegające dyskusji. Uniknąłem niemal pewnej śmierci. Teraz mam wybór: doholować siebie do nowego życia lub poddać się i obserwować własną powolną śmierć. Wybieram walkę tak długo, jak się da”.

Motywacyjny efekt posiadania celu

Przeżycie dla Callahana było kwestią wyboru. Wybór jest imperatywem również w życiu codziennym: „działać czy obserwować?”, „akceptować, co przyniesie los czy bić się o swoje?”. Mierzymy postępy w naszym życiu za pomocą różnych skal: lat, wydarzeń, osiągnięć, wyborów. Skąd się bierze zdolność dokonywania wyborów?

W 1957 roku Curt Richter przeprowadził w Szkole Medycznej Johna Hopkinsa eksperyment, który wielu uzna za szokujący. Umieścił szczury w pojemnikach – jedno zwierzę na pojemnik – i nalał wody. Szczury znalazły się w sytuacji bez wyjścia: pływać lub utonąć. Jak długo pływały? Średnio 15 minut, po czym tonęły. W drugim wariancie eksperymentu, kiedy szczury były na skraju wyczerpania, Richter wyciągał je z wody, osuszał i wkładał do klatki. Powtarzał to kilka razy. Szczury potrafiły pływać do 60 godzin, zanim tonęły.

Szczury miały cel: pozostania przy życiu do następnego wyłowienia. Te, które nie miały celu, tonęły natychmiast. Doświadczenie nauczyło je, że miały pewną kontrolę nad swoim losem. Można powiedzieć, że szczury wybrały życie, podobnie jak zrobił to Steven Callahan. Curt Richter odkrył motywacyjny efekt posiadania celu.

Mózg a dokonywanie wyborów

W dokonywanie wyborów zaangażowane są dwie podstawowe części ludzkiego mózgu: prążkowie (striatum) i kora przedczołowa (prefrontal cortex). Prążkowie stanowi część zwojów podstawnych (basal ganglia) mózgu, schowane jest głęboko pod korą i podobnie wygląda u gadów, ptaków i ssaków. Prążkowie ocenia nasze doświadczenia: „cukier = dobry”, „leczenie kanałowe zęba = złe”. Na szczęście wiedza o tym, że słodkie jest dobre, a ból – nie, to za mało, by kierować naszymi wyborami. Musimy jeszcze skojarzyć, że zbyt wiele słodkiego w naszej diecie prędzej czy później doprowadzi do kanałowego leczenia zęba. Jest to zadanie dla drugiego komponentu mózgu zaangażowanego w dokonywanie wyborów: kory przedczołowej. Kora przedczołowa jest mózgowym centrum dowodzenia, które otrzymuje sygnały od prążkowia i wykorzystuje je do planowania i wykonania działania najkorzystniejszego dla właściciela mózgu. Kora ta przeprowadza analizę kosztów (natychmiastowe i przyszłe konsekwencje) oraz kontroluje impulsy (szkodliwe w długiej perspektywie czasu).

Potrzeba dokonywania wyborów (kontroli sytuacji) jest wrodzona. Ujawniamy ją dużo wcześniej, niż potrafimy werbalnie wyrazić. Badano dzieci czteromiesięczne: pociąganie za sznurek (przywiązany do rączki) pozwalał im uruchomić pozytywkę z ładną muzyką. Kiedy został zniesiony związek między rączką, sznurkiem i muzyką (naukowcy puszczali tę samą muzykę w tym samym przedziale czasu), dzieci były złe i smutne. Dzieci nie tylko chcą słuchać miłej muzyki, ale również chcą mieć wpływ na wybór muzyki, której słuchają.

Pragnienie dokonywania wyboru może być tak silne, iż szkodzi samemu decydentowi. Wybór ma ujawnić najlepszą dostępną opcję. Często jednak najlepsza opcja pozostaje zlekceważona, ponieważ dominuje chęć dokonania wyboru „na siłę”. Nawet jeśli wybór pociąga za sobą dodatkowe zasoby czasu i energii, i tak jest preferowany.

Szczury w labiryncie miały do wyboru albo prostą ścieżkę, albo z wieloma odgałęzieniami. Obydwie ścieżki prowadziły do tej samej ilości jedzenia, a więc nie było większej lub mniejszej marchewki na końcu. W wielu próbach prawie każdy testowany szczur preferował ścieżkę z odgałęzieniami. Instynkt dokonywania wyboru jest tak silny, że wybór przestaje być środkiem do celu, lecz staje się celem wartościowym samym w sobie. Wybór podobnie jak wiedza jest wartością autoteliczną.

Ludzie dobrowolnie tworzą systemy (prawne, biurokratyczne), które ograniczają indywidualne wybory, podporządkowując je dobru ogółu. Co się dzieje, gdy nasza zdolność do racjonalnego rozpoznania korzyści z istnienia tych restrykcji wchodzi w konflikt z instynktowną niechęcią wobec nich?

Michael Marmot z University College of London przebadał od 1967 roku ponad 10 tys. urzędników brytyjskich (w wieku 20–64 lat) pod kątem wpływu percepcji wyboru na ich dobrostan (well-being), czyli poczucie szczęścia. Wbrew panującym stereotypom („prezes umierający na zawał przed 50. r.ż.”) najgorzej opłacani pracownicy umierali trzy razy częściej na powikłania chorób wieńcowych niż szefowie firm. Oczywiście najubożsi prowadzą mniej higieniczny tryb życia (więcej palą, gorzej jedzą, mniej się ruszają). Po wyeliminowaniu tych wszystkich czynników okazało się, że i tak gorzej opłacani umierają dwa razy częściej na serce niż bogaci.

Najciekawsze w tych badaniach jest jednak to, że za ten stan rzeczy wcale nie jest odpowiedzialna grubość naszego portfela. Pracownicy zarabiający bardzo dużo, ale niebędący szefami byli narażeni na choroby serca w dużo większym stopniu niż ich szefowie. Ryzyko zawału jest bezpośrednio powiązane ze stopniem kontroli nad własną pracą i życiem. Szef różni się od wszystkich pozostałych tym, że tylko on kieruje swoimi zadaniami i zadaniami swoich podwładnych.

Czy istnieje jakieś pocieszenie? Badania Michaela Marmota potwierdziły to, co wcześniej odkrył Martin Seligman: największy wpływ na poziom zdrowia ludzi miała nie rzeczywista kontrola sytuacji, lecz postrzegana kontrola (przez samych zainteresowanych). U pracowników tego samego szczebla poziom postrzeganej kontroli potrafił się znacznie różnić. W odróżnieniu od zwierząt postrzegana kontrola przez ludzi lub poczucie bezradności nie są całkowicie dyktowane przez czynniki zewnętrzne. Mamy zdolność stworzenia sobie wyboru przez zmianę interpretacji świata. Ludzie, którzy postrzegają negatywne doświadczenia własnego życia jako rezultat sił pozostających poza ich kontrolą, są bardziej narażeni na stany depresyjne.

Znaczenie optymizmu

Warto zatem kultywować „wyuczony optymizm” odkryty jeszcze w lata...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Horyzonty Anglistyki"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy