5 lutego 1982 roku, 1300 kilometrów na zachód od Wysp Kanaryjskich, łódź Stevena Callahana Napoleon Solo przewróciła się podczas sztormu. 76 dni później rozbitek został znaleziony w przeciekającej tratwie u wybrzeży Gwadelupy. W książce Adrift wspominał: „Wokół mnie leżą fragmenty Solo. Sprzęt jest zabezpieczony i codzienne priorytety ustalone – priorytety niepodlegające dyskusji. Uniknąłem niemal pewnej śmierci. Teraz mam wybór: doholować siebie do nowego życia lub poddać się i obserwować własną powolną śmierć. Wybieram walkę tak długo, jak się da”.
Kategoria: Artykuły z czasopisma
Tradycyjna lekcja to tylko niecałe 45 minut. W tym czasie nauczyciel powinien: sprawdzić obecność, przygotować uczniów do zajęć, powtórzyć poprzedni materiał, przeprowadzić lekcję, opowiedzieć o zadaniu na następne zajęcia i… w zasadzie na dużo więcej nie zostaje mu czasu. Chociaż wielu nauczycieli wprowadza różne rozwiązania, bazujące na nowoczesnych technologiach lub różnego rodzaju innowacjach, to wciąż pozostaje kwestia: co można zrobić jeszcze, aby osiągnąć sukces edukacyjny? Z pomocą przychodzi lesson upgrade!
Jakiś czas temu poprosiłam grupę nauczycieli, aby podali synonimy do słowa „efektywność”. Chodziło przede wszystkim o efektywność w rozumieniu edukacyjnym – z czym się ona kojarzy, co dokładnie oznacza w przełożeniu na nasze nauczycielskie obowiązki. I oto na podium pojawiły się następujące słowa:
▶ skuteczność,
▶ sukces,
▶ produktywność.
Przedstawiono również inne skojarzenia, jak: osiąganie celów, rezultaty, satysfakcja, motywacja, spełnienie, widoczne skutki i inne. Pojawia się zatem pytanie, czy możemy „wyrobić” w sobie takie nawyki, aby nasze nauczycielskie działania mogły być określone mianem skutecznych, produktywnych i efektywnych? Oczywiście, że tak! Poniżej kilka pomysłów na dobry początek, który – przy odrobinie samozaparcia i gotowości na zmiany – na pewno zakończy się sukcesem.
Współczesny nauczyciel, bez względu na to czy uczy online, czy offline, może wykorzystać siłę, jaką niesie marketing online dla pozyskiwania swoich klientów. Social media to świat, w którym wbrew pozorom dużo łatwiej znaleźć klientów niż w realu, szczególnie, że biznes budowany online można po jakimś czasie lub nawet od razu skalować.
Podczas projektowania procesu dydaktycznego powinniśmy zwracać uwagę nie tylko na ocenianie i udzielanie informacji zwrotnej uczniom. Równie istotna jest umiejętność i gotowość na przyjmowanie feedbacku od naszych podopiecznych. Czy jesteśmy na to gotowi? O co i jak często pytać uczniów? Po co pytać? Po co w ogóle zawracać sobie tą kwestią głowę?
Podobnie jak sportowcy muszą rozgrzać się przed zawodami czy przed każdym treningiem, tak osoby uczące się języka powinny pamiętać o rozgrzewkach językowych. Jak je przeprowadzić, aby nie przynosić ze sobą wielu materiałów, a jednocześnie rozwijać i wspierać sprawność mówienia uczniów?
OK, czyli ocenianie kształtujące trafiło w Polsce na podatny grunt. Część nauczycieli i rodziców, zmęczonych przestarzałymi założeniami szkoły pruskiej, odetchnęła z ulgą, gdyż nareszcie pojawiło się narzędzie oceniania przyjazne zarówno dla ucznia, rodzica, jak i nauczyciela. Wkrótce jednak okazało się,że jakkolwiek założenia oceniania kształtującego przedstawiają się pięknie i naprawdę jako te na miarę nowoczesnej szkoły, to jednak dotychczasowy system jest w szkolnictwie i w naszych głowach tak mocno zakorzeniony, że wyplenienie go stanowi nie lada wyzwanie.
Słowo „dyscyplina” przyprawia mnie o dreszcze. Kojarzy mi się z zabijaniem indywidualności. Z szeregiem pustych twarzy, które wszystko robią tak samo, na akord i na dodatek bezrefleksyjnie. Ze strachem. Z dychotomią ja – oni. Z liczeniem 1–2–3! 1–2–3! Co w takim razie w zamian?
Za wykorzystaniem karteczek samoprzylepnych na zajęciach językowych przemawia wiele argumentów – przede wszystkim są niedrogie i łatwo je dostać, są kolorowe (a czasem również o różnych kształtach), więc dobrze oddziałują na zmysł wzroku. Mogą zostać zaadaptowane do aktywności ruchowych oraz do takich zadań, w których uczeń musi karteczki przyklejać, odklejać, zmieniać ich kolejność, a więc dodatkowo działają na zmysł dotyku. Post-ity mogą zostać wykorzystane na każdym etapie zajęć językowych, bez względu na ich poziom czy temat. Bardzo często ułatwiają nauczycielowi w znaczący sposób skrócić czas planowania zajęć i przygotowywania materiałów. Karteczki pomagają również zmotywować ucznia i przekazać mu odpowiedzialność za własną naukę, dają mu też możliwość rozwoju językowego poza zajęciami. A więc jak wykorzystać je w praktyce?
Zjawisko gamifikacji od kilku lat staje się coraz popularniejsze, jednak wielu nauczycieli – szczególnie w Polsce – podchodzi do niego wciąż sceptycznie. Wątpliwości te rodzą się, ponieważ od lat powtarza się jak mantrę, że gry wideo szkodzą. Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu McMaster oraz z Uniwersytetu Rochester dowiedli, że gry komputerowe nie uszkadzają wzroku, a nawet mogą poprawiać percepcję wzrokową (Patenaude, 2016). Natomiast psycholog Simone Kühn odkrył, że gry komputerowe zwiększają liczbę szarych komórek, usprawniając obszary w mózgu, takie jak: orientacja przestrzenna, pamięć, planowanie i myślenie strategiczne, umiejętności motoryczne i wiele innych (Kühn, 2013). Jak więc dobrze wykorzystać te fakty?
Na temat nowych wyzwań dla nauczycieli języka angielskiego oraz znaczenia motywacji w codziennej pracy
Każdy zaczyna podobnie, czyli…
Przychodzisz entuzjastycznie do pracy pierwszego września, witasz się z nową klasą, słońce świeci, jesteś opalony, zrelaksowany, pełen energii i mocy na kolejny rok szkolny. Z wielką radością szykujesz rozkład materiału i wszystkich zagadnień, które wprowadzisz na swoich zajęciach. Do tego jeszcze Twoja głowa jest pełna nowych inspiracji i pomysłów na gry i zabawy. Już wiesz, że będziesz uczyć nowocześnie, a Twoi uczniowie będą zdyscyplinowani i zaangażowani od pierwszych zajęć. Tak przebiegają pierwsze tygodnie pracy. Robicie dużo i ciekawie, podajesz interesujące słownictwo i gramatyczne struktury w niecodzienny sposób, uczniowie dużo rozmawiają na lekcjach, jest komunikacyjnie i wesoło, tylko dni stają się coraz bardziej pochmurne, a uczniowie coraz mniej zaangażowani. Po miesiącu sprawdzasz wiedzę i… jak to? Nie zapamiętali wcale więcej, nie znają słownictwa, którego ich uczyłeś, i wcale cała klasa nie dostała piątek ze sprawdzianu. Jak to? Dlaczego? Brzmi znajomo?